Start KZM Arkadiusz Meller António de Oliveira Salazar w ocenie polskich narodowców w II połowie lat 30. XX wieku

Arkadiusz Meller António de Oliveira Salazar w ocenie polskich narodowców w II połowie lat 30. XX wieku

Postać António de Oliveira Salazara (1889-1970) – wieloletniego portugalskiego premiera, ministra finansów i twórcy tzw. „Nowego Państwa” (Estado Novo) w okresie międzywojennym spotkała się z zainteresowaniem ze strony polskich elit politycznych. Wprawdzie osobie portugalskiego premiera nie poświęcano tyle uwagi co np. Benito Mussoliniemu, którego kariera polityczna była śledzona z baczną uwagą niemal od samego początku jego pojawienia się na scenie politycznej, to jednak Salazar nie był dla osób zainteresowanych międzynarodową polityką osobą anonimową.



Otóż przed 1939 rokiem opublikowano zbiór przemówień portugalskiego premiera[1] oraz przetłumaczono ,,wywiad-rzekę” z A. Salazarem[2]. Z kolei katolicki ,,Przegląd Powszechny” zamieścił obszerny artykuł na temat portugalskiego korporacjonizmu autorstwa szwajcarskiego historyka i sympatyka Action Française – Gonzague de Reynolda[3].


Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie tego, w jaki sposób polscy narodowcy zapatrywali się na bliską im, pod względem ideowym, Portugalię rządzoną przez António de Oliveira Salazara. Z powyższych względów nie będziemy analizować istoty ,,salazaryzmu” ani nie będziemy przywoływać historii Portugali w okresie rządów A. Salazara odsyłając Czytelnika do stosownej literatury[4]. Należy zaznaczyć, iż tematyka zaprezentowana w poniższym tekście do tej pory nie była poruszana w literaturze przedmiotu.


Na wstępie należy zadać pytanie dlaczego polscy narodowcy wykazywali zainteresowanie tak odległym krajem i nie mającym bezpośredniego wpływu na geopolityczne bezpieczeństwo Polski, jak Portugalia? Wydaje się, że odpowiedz na to pytanie udzielił Władysław Folkierski – historyk literatury francuskiej i profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego będący zarazem działaczem Narodowej Demokracji. Otóż wskazywał na podobieństwa społeczno-cywilizacyjne łączące Polskę i Portugalię. Jego zdaniem rozwiązania przyjęte przez portugalski rząd miały stanowić inspirację dla polskich narodowców w procesie modernizacji kraju: „Jeżeli idzie o Polskę, stwierdzmy, że ze względu na swą kulturę rzymską i katolicką Portugalia nie jest nam obca. Jest zaś dla nas ciekawa i dlatego, że jest krajem niezmiernie ekonomicznie i cywilizacyjnie zacofanym (sześćdziesiąt z górą procent analfabetów, brak dróg i kolei), takim więc, który – podobnie do Polski – ma wiele do nagłego odrobienia i nie za bardzo ma z czego chudnąć. Ma za to ogromną nad nami wyższość w postaci swojego rezerwuaru kolonialnego”[5].


Polscy narodowcy podkreślali jakościową odmienność „salazaryzmu” od faszyzmu i nazizmu, choć doktryny te łączyła negacji liberalnej demokracji oraz wspólny rdzeń, z jakiego wyrosły, a jakim był kryzys gospodarczy. Jan Dobraczyński – wówczas członek Stronnictwa Narodowa i Zrzeszenia Pisarzy Katolickich[6] zwracał uwagę, iż po dojściu do władzy najpierw Benito Mussoliniego, a później Adolfa Hitlera faszyzm oraz narodowy-socjalizm były, przez europejskie społeczeństwa, traktowane jako remedium na problemy ekonomiczne i chaos polityczny: „Przemiany życia wewnętrznego obu krajów były niewątpliwie duże, ale w parze z nimi szła coraz szerzej wznosząca się fama, że aby te wszystkie sukcesy osiągnąć, trzeba koniecznie sprząc się z taką właśnie ideologją, jaką wyznawały oba ruchy. Ludzie poczęli być bliscy przyznania, że aby przywrócić jaką taką równowagę gospodarczą w państwie przemysłowym, trzeba być rasistą i wyznawcą politeizmu, zaś aby osiągnąć podobną równowagę w państwie nieprodukującym trzeba stworzyć korporacjonizm, partię i imperium”[7].


Zdaniem przywołanego wyżej autora zarówno faszyzm, jaki i nazizm wyrastając z krytyki socjalizmu i materializmu z czasem ukazały swoje socjalistyczne i lewicowe oblicze dlatego też nie mogły spotkać się z akceptacją ze strony narodowców: „Faszyzm i hitleryzm pojawiły się jako przeciwstawienie socjalizmu i jednocześnie jako… jego dopełnienie. O ile w mniejszym stopniu wyraziło się to w faszyzmie, w którym teraz dopiero widać, jak mało było podstaw intelektualnych, a jak dużo uczuciowej emfazy, o tyle bardzo mocno zaznaczyło się to w hitleryzmie. To hitleryzm wcielił właściwie w życie leninowską doktrynę o rewolucji w jednym kraju, która wywoła rozlanie się fali rewolucyjnej na cały świat. Poza tym hitleryzm doprawił swoją mistykę rewolucyjną – mistykę germańską, używając doktryny jako lepiszcza, które miało zjednoczyć niezbyt mocno trzymające się kupy państwo niemieckie”[8].


Zdaniem przedstawiciela młodego pokolenia narodowców – Karola Stefana Frycza[9] przyczyną powodzenia ruchów o charakterze totalitarnym było oczekiwanie ze stron mas na rozwiązanie problemów, jakie przyniósł ze sobą kryzys gospodarczo-polityczny za pomocą zwiększonej ingerencji państwa: „Znajduje się ono [tj. państwo- przyp. A.M.] na prawdziwym rozdrożu i przypomina trochę to dziecko, które nie nauczywszy się lekcji, coraz silniejszym krzykiem w jej wypowiadaniu chce zagłuszyć wszystkie jej błędy i braki. Tak jak to dziecko, dzisiejsze państwo wszystkie swe przeogromne braki chce naprawić samym tylko rozciągnięciem władzy na wszystko dokoła. Więcej władzy, więcej ingerencji – to zbawcza recepta na wszystkie dolegliwości dnia dzisiejszego. Tymczasem jest to mocno dziecinne i krótkowzroczne. Takie pojmowanie rzeczy byłoby jedynie wtedy słuszne, gdyby istota zła leżała jedynie tylko w tych co rządzili, i gdyby chodziło o utworzenie przejściowej dyktatury dobra, dla usunięcia tych szkód, jakie dawne rządy poczyniły. Ale o to właśnie chodzi, że nie tylko sami wczorajsi rządzący byli źli, ale że i wszystkie, niegdyś znajdujące się w ich rękach instytucje, są poważnie przez nich wypaczone. Są one dzisiaj jak zabawki popsute przez niegrzeczne dzieci i w kąt rzucone. Każdej z nich czegoś brak, każdej mechanizm źle funkcjonuje. A jeszcze nigdy chyba jakiejś chorej instytucji nie uzdrowiło obarczenie jej jeszcze jednem zadanie. Takie usiłowania są właśnie typowym lekarstwem gorszym jeszcze od choroby”[10].


Według wspomnianego autora jedyną akceptowalną formą państwa autorytarnego była taka, która pozostawała w zgodzie z zasadami cywilizacji łacińskiej i za jedyne europejskie państwo, spełniające ten wymóg, uważał Portugalię António Salazara: ,,Naprawdę dla przyszłości pracuje tylko to państwo, które chociażby w ramach dyktatury szuka dla siebie formy zgodnej z zasadniczym stylem naszej cywilizacji, a więc jakiejś formy nie totalnej. I dzisiaj jako takie wymieniłbym jedno – Portugalię Salazara”[11].


Jędrzej Giertych[12], który podczas swojego pobytu w ogarniętej wojną domową Hiszpanii odwiedził także ojczyznę Salazara twierdził podobnie, jak Karol Stefan Frycz, iż Portugalia przynależy do kręgu cywilizacji łacińskiej[13]. Z racji swojej przeszłości i położenia geograficznego, jeden z liderów ruchu narodowego zwracał uwagę na okoliczność, że Portugalia łączy w sobie elementy rozmaitych wpływów kulturowych, a sami Portugalczycy mimo utraty statusu imperium nadal zachowali ducha swojej dawnej świetności: ,,Tak więc, Portugalja dziś mały, zapomniany naród, ale ongiś jeden z pierwszych narodów świata, jest jakby soczewką, skupiającą w sobie pierwiastki czterech kontynentów: Europy, Afryki, Azji i Ameryki. Ciekawy to wskutek tego naród. Ciekawy – i mimo skromnej skali dzisiejszego swego życia noszący w sobie cechy wielkości. To, co się w nim dzieje, nie jest tylko odblaskiem życia i dorobku innych narodów, ale jest życiem samodzielnem, twórczem i mimo wszystko – dumnie odrębnem”[14].


Poczucie odrębności kulturowej od reszty kontynentu europejskiego wpłynęło także na kształt portugalskiego nacjonalizmu, który zdaniem Jędrzeja Giertycha, posiadał rysy uniwersalistyczne: „Portugalja wie o tem, że już nigdy nie będzie z powrotem tem, czem w wieku XV i XVI była, ale o swojej dawnej wielkości i sławie zapomnieć nie może. Małym narodem, na miarę Danji, albo choćby Szwecji, czuć się nie potrafi, - wciąż przepełniona jest wspomnieniem owych dumnych czasów, gdy niezwyciężone portugalskie karawele opływały Afrykę, szturmowały miasta indyjskie i chińskie, handlowały z Japonją, zatykały sztandar portugalski na wybrzeżach Brazylji, a nawet zdobywały Maroko. To też portugalskie samopoczucie narodowe jest mieszaniną narodowej dumy – z melancholją umarłych wspomnień, goryczą upadku i poniżenia, oraz sceptyczną apatją, wynikającą stąd, że i tak trudzić się nie warto, bo żaden trud dawnej wielkości nie wróci. Nielada to wobec tego zadanie – dać żywotną treść portugalskiemu nacjonalizmowi! Może dlatego właśnie, że Portugalja czuje się zbyt wielka na to, aby widzieć swe zadanie w organizowaniu narodowego ładu na swych 92 tysiącach kilometrów kw. ojczystego (prócz kolonji) obszaru, oraz wśród siedmiu z górą miljonów rdzennie portugalskiej ludności – portugalski nacjonalizm nasycony jest pierwiastkiem uniwersalizmu i zwrócony jest raczej ku stwarzaniu wzorów dla Europy i ku rozwiązywaniu problematów ogólnoeuropejskich, niż ku zagadnieniom ściśle portugalskim”[15].


Jędrzej Giertych dostrzegał w działalności portugalskiego premiera dążenie do odrodzenia religijnego Europy, co było bliskie polskiemu ruchowi narodowemu, który także głosił konieczność renesansu katolicyzmu: „Dyktatura portugalska jest zarazem narodowa i katolicka. Prof. Salazar chce odnowić Portugalję, podnieść jej gospodarkę, podźwignąć jej kulturę, zagospodarować jej kolonje, odrodzić naród duchowo, zreorganizować jego ustrój polityczny i strukturę społeczną, odbudować wiarę narodu portugalskiego w siebie, odnowić wielkość Portugalji w maksymalnych, możliwych do osiągnięcia granicach. Obok tego jednak chce przyczynić się do oparcia życia Europy na zasadach katolickich, chce uczynić swój naród pionierem odrodzenia katolicyzmu, ducha katolickiego, życia katolickiego w świecie”[16].


Polscy narodowcy mimo dostrzegania w portugalskim nacjonalizmie pierwiastków uniwersalistycznych także wskazywali na podobieństwa i inspirowanie się przez António Salazara francuskim nacjonalizmem integralnym[17], a w sposób szczególny myślą Charlesa Maurrasa[18]. Jędrzej Giertych podkreślał, że portugalski przywódca mimo początkowej fascynacji francuskim nacjonalizmem stworzył w pełni samodzielną doktrynę polityczną: „pod względem poglądów politycznych uległ pierwotnie wpływom szkoły <> (Maurrasa i innych), zresztą jeszcze przed jej konfliktem z kościołem, a także francuskich pisarzy katolickich takich jak Maritain. Następnie jednak wyrósł na indywidualność wysoce samodzielną i twórczą, aczkolwiek posuwające się nadal w kierunku tych samych poglądów. Znamienną cechą jego światopoglądu jest połączenie gorącego nacjonalizmu z katolickim uniwersalizmem[19]. (…) Stykając się z działaczami portugalskimi, wykonawcami dążeń Salazara, ma się chwilami wrażenie obcowania z jakimiś, bardziej katolickimi i bardziej uniwersalistycznymi, ale silnie przepojonymi myślą francuską, nacjonalistami francuskimi. (Rzecz ciekawa, że Portugalja o wiele silniejszemi węzłami związków kulturalnych związana jest z Francją, niż z Hiszpanją)”[20].


Władysław Folkierski zwracał uwagę na krytykę rewolucji francuskiej przez A. Salazara, która to miała zbliżać go do francuskich nacjonalistów integralnych. W podobny sposób, co działacze Action Française portugalski mąż stanu definiował naród tj. na sposób organicystyczny wskazując na konieczność poszanowania tradycji i sprzeciwu wobec wszelkich konstruktywistycznych prób budowy ,,nowego społeczeństwa” w oderwaniu od tradycji i przeszłości wspólnoty[21].




[1] António de Oliveira Salazar, Rewolucja pokojowa, tł. Z. Grabski, Verbum, Warszawa 1939.

[2] António Ferro, Dyktator współczesnej Portugalji. Salazar, tł. i przypisami opatrzył dr E. Boyè, Instytut Wydawniczy Biblioteka Polska, Warszawa 1936.

[3] Gonzague de Reynold, Ruch korporatywny w Portugalji, tł. W. Sobański, „Przegląd Powszechny” 1936, t. 210, s. 163-184.

[4] AntónioHenrigue de Oliveira Marques, Historia Portugalii XVII-XX w., Polskie Wydawnictwo Naukowe, t. II, tł. W. Chabasiński, Warszawa 1987, s. 336-393; Jacek Bartyzel, SalazarAntónio de Oliveira, w: Encyklopedia ,,Białych Plam”, t. XVI, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne POLWEN, Radom 2005, s. 82-84; Idem, Salazaryzm, w: Ibidem, s. 84-88; Idem, ,,Nowe Państwo” António Salazara na tle nacjonalizmu chrześcijańskiego w XX-wiecznej Portugalii, w: Autorytaryzmy iberyjskie – Hiszpania Franco i Portugalia Salazara, (red.) Bohdan Szklarski, Maciej Słęcki, Collegium Civitas Press, Warszawa 2010, s. 97-118; Marek Bankowicz, António Salazar – twórca i ideolog portugalskiego autorytaryzmu, w: Ibidem, s. 81-95; Aadam Wielomski, Faszyści portugalscy wobec dyktatury António de de Oliveira Salazara, w: Ibidem, s. 119-134; Piotr Tarczyński, Kalendarium – Portugalia, w: Ibidem, s. 135-140; Krzysztof Kawęcki, Czy dyktatura prof. Salazara była Rządami Prawa?, „Pro Fide Rege et Lege” 1993, nr 1, s. 9; Idem, Dyktatura Salazara, „Pro Fide Rege et Lege” 2007, nr 1, s. 56-60; Wojciech Trojan, Koncepcje korporacjonizmu, Instytut Narodowo-Radykalny, wyd. II, Warszawa 2003, s. 18-23.

[5] Władysław Folkierski, Dyktatura Salazara, „Polityka Narodowa” 1938, nr 1, s. 24.

[6] Więcej nt. Jana Dobraczyńskiego zob. Jan Dobraczyński, Tylko w jednym życiu. Wspomnienia, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1977.

[7] Jan Dobraczyński, Rewolucja która trwa, „Myśl Narodowa” 1939, nr 29, s. 432.

[8] Ibidem.

[9] Na temat Karola Stefana Frycza zob. Patryk Tomaszewski, Karol Stefan Frycz (1910-1942,) w: Lista strat działaczy obozu narodowego w latach 1939-1955. Słownik biograficzny, (red.) Wojciech Muszyński, Joanna Mysiakowska-Muszyńska, Instytut Pamięci Narodowej Warszawa 2010, s. 108.

[10] K.arol Stefan Frycz, Nowe Państwo, „Myśl Narodowa” 1937, nr 28, s. 429.

[11] Ibidem, s. 430, zob. Władysław Folkierski, Dyktatura Salzara, op.cit., s. 10.

[12] Więcej na temat Jędrzeja Giertycha zob. Piotr Cugowski, Oblicze ideowo-polityczne Jędrzeja Giertycha w świetle jego publicystyki międzywojennej, Wałbrzyska Wyższa Szkoła Zarządzania i Przedsiębiorczości, Wałbrzych 2009; Barbara O'Driscoll, Zmów zdrowaśkę. Historia Marii i Jędrzeja Giertychów, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne POLWEN, Radom 2007.

[13] Jędrzej Giertych, Hiszpania bohaterska, Ossolineum, Warszawa 1937, s. 421.

[14] Ibidem, s. 427-428.

[15] Ibidem, s. 431.

[16] Ibidem, s. 435.

[17] Więcej na temat Action Française zob. Adam Wielomski, Nacjonalizm francuski 1886–1940. Geneza, przemiany i istota filozofii politycznej, von Borowiecky, Warszawa 2007; Jacek Bartyzel, Umierać, ale powoli!”. O monarchistycznej i katolickiej kontrrewolucji w krajach romańskich 1815-2000, Wydawnictwo Arcana wyd. II, Kraków 2006, s. 489-708; Idem, Nacjonalizm Charlesa Maurrasa, „Pro Fide, Rege et Lege” 2000, nr 1, s. 24-29; Ryszard Skrzyński, Konserwatyzm. Zarys dziejów filozofii politycznej, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa 1998, s. 206-214; Jerzy Eisler, Od monarchizmu do faszyzmu. Koncepcje polityczno – społeczno prawicy francuskiej 1918-1940, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1987, s. 29-32, 120-132, 172-181, 251-280.

[18] Stanisław Kozicki, Oliveira Salazar. Dyktator portugalski, „Myśl Narodowa” 1937, nr 24, s. 371; Władysław Folkierski, Dyktatura Salazara, op. cit., s. 15.

[19] Jędrzej Giertych, Hiszpania bohaterska, op. cit., s. 433.

[20] Ibidem, s. 436.

[21] Władysław Folkierski, Dyktatura Salazara, op. cit., s. 15.


Arkadiusz Meller


Jest to fragment artykułu z książki pt. "Franco i Salazar. Europejscy dyktatorzy" pod red. Macieja Słęckiego i Bohdana Szklarskiego, którą można kupić w naszej księgarni: http://sklep.konserwatyzm.pl/franco-i-salazar.-europejscy-dyktatorzy/


Źródło: www.konserwatyzm.pl

Komentarze

Imię/nick *
URL
Kod   
Wyślij komentarz