Start Myśl Polska Maciej Motas: Złudzenia w sprawie Gowina

Maciej Motas: Złudzenia w sprawie Gowina

Od pewnego czasu w łonie części środowisk konserwatywnych i narodowych usłyszeć można głosy poparcia dla politycznej inicjatywy Jarosława Gowina – „Polska Razem” (a tak na marginesie, czy ktoś z czytelników pamięta jeszcze inicjatywę wyborczą Antoniego „Che” Macierewicza sprzed kilkunastu lat o nazwie „Razem Polsce”?).



Pojawiają się argumenty, sugerujące, że przystąpienie do partii będącej de facto syntezą grupki renegatów z PiS-u (pod wodzą Pawła Kowala), spod znaku PJN-u i wypędków z PO, z tzw. konserwatywnego skrzydła tej partii, stanowi jakąś szansę na zaistnienie środowisk narodowo-konserwatwynych. Czy jest tak w istocie, czy nowy byt polityczny stanowi faktycznie nową jakość na polskiej scenie politycznej? Czas pokaże. Prywatnie jestem dość sceptyczny wobec wizji współtworzenia przez narodowców partii będącej kolejnym wcieleniem, kolejną odsłoną solidarnościowego mainstreamu, który od kilkunastu lat zdominował na dobre polską scenę polityczną. Z całą pewnością jednak ocenić można lidera nowej inicjatywy, człowieka o aparycji ewangelickiego pastora i charyzmie (niestety nie umiejętnościach) zbliżonej do tej, jaką posiadał zmarły niedawno pierwszy premier III RP.


Większość dokonań publicznych Jarosława Gowina, przede wszystkim w okresie, gdy piastował on urząd ministra sprawiedliwości, okazała się, delikatnie mówiąc, porażką. Na polu funkcjonowania sądów był on autorem reformy sądownictwa, w trakcie której popełniono rażące błędy (m.in. decyzje o przeniesieniach sędziów były podpisywane przez nieuprawnionych do tego urzędników, co poddaje w wątpliwość ważność wydanych orzeczeń), wykazywał się przy tym niejednokrotnie rażącą nieznajomością procedury tak cywilnej, jak i karnej. Jako minister sprawiedliwości zajmował się za to wszystkim tym, co nie leżało w jego kompetencjach. Nie należy bowiem chyba do kompetencji ministra sprawiedliwości deregulacja zawodów i likwidacja „barier” w możliwości ich podjęcia, to chyba raczej materia właściwa dla ministra gospodarki? Zaś owe „bariery” to najczęściej pewne minimum kwalifikacji i umiejętności dla wykonywania danego zawodu. Dziś na przykład, dzięki światłym planom byłego ministra, pośrednik w obrocie handlu nieruchomościami nie musi się wykazać żadnymi kwalifikacjami – nie musi posiadać żadnej wiedzy, ba, wśród wymogów nie ma nawet obowiązku niekaralności.


Gowin, podobnie zresztą jak jego byli koledzy z PO, to doktrynalny liberał. Kieruje nim bezgraniczna wiara w wolny rynek, który zweryfikuje niemal wszystko, nic to, że wielu ludziom niedouczeni adepci „uwolnionych” przez Gowina zawodów, wyrządzą po drodze niemałe szkody, ważne aby doktryna liberalizmu była nieskalana. W praktyce oznacza to wycofywanie się państwa ze wszystkich niemal dziedzin życia. Paradoksalnie, filozofia ta poróżniła go właśnie z liderami PO, w odniesieniu do reformy OFE. Liberałowie z PO, chcąc załatać budżet, przeprowadzili klasyczny „skok na kasę”, obdzierając przy okazji z części dochodu „międzynarodowy kapitał spekulacyjny”, którym OFE jest w istocie. Na straży czystości doktryny liberalnej, zdradzonej z konieczności przez PO, stanął znowu Gowin.


Reasumując zaś, wszystkim, którzy łudzą się, a takich na polskiej prawicy (także narodowej) od z górą dwudziestu lat nie brakuje, możliwością zaistnienia na polskiej scenie politycznej partii konserwatywno-liberalnej (konserwatywnej obyczajowo, liberalnej gospodarczo), warto przytoczyć słowa Dmowskiego z pracy „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”: „Nieszczęściem jego było to, że powstało z połączenia dwóch sprzecznych, całkiem przeciwnych sobie żywiołów, z małżeństwa konserwatywno-liberalnego, w którym liberalna żona, ofiarowawszy się na skrzętną gospodynię i skorzystawszy z dobroduszności i ociężałości umysłowej konserwatywnego męża, mówiąc trywialnie, wzięła go dobrze pod pantofel”.



Maciej Motas

Myśl Polska, nr 3-4 (19-26.01.2014)

Komentarze

Imię/nick *
URL
Kod   
Wyślij komentarz