Start ONR Relacja ze spotkania z Markiem Janem Chodakiewiczem w Szczecinie

Relacja ze spotkania z Markiem Janem Chodakiewiczem w Szczecinie

1 czerwca 2013 roku w Klubie 13 Muz w Szczecinie odbyło się spotkanie z profesorem Markiem Janem Chodakiewiczem. Tematem spotkania były "Problemy geopolityczne Polski - między Unią Europejską a Rosją".

Organizatorem wydarzenia było szczecińskie środowisko Gazety Polskiej. Na sali zgromadziło się około 160 osób, w dużej mierze jednak starszych, powiązanych ze środowiskiem Gazety Polskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Wśród przybyłej młodzieży dominowała reprezentacja działaczy i sympatyków Ruchu Narodowego ze szczecińskiego oddziału Brygady Zachodniopomorskiej Obozu Narodowo-Radykalnego oraz szczecińskiego koła Młodzieży Wszechpolskiej czy też Okręgu Szczecin Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych.

 


Gość - profesor Marek Jan Chodakiewicz zaczął od nawiązania do historii i czasów zimnej wojny oraz znaczenia USA w obecnym świecie. Podkreślał, że po roku 1945 Stany Zjednoczone zaczęły tworzyć New World Order, czyli Nowy Porządek Świata, jednak zaznaczył, że nie podoba mu się takie określenie. Zjawisko światowej hegemonii USA określił za to mianem "Pax Americana". Po upadku Związku Radzieckiego, rozwoju internetu, przy postępującej globalizacji świat bardzo się skurczył. Gość mówił także o głupocie amerykańskich polityków, którzy decydują o dodruku pieniądza. Sporo miejsca poświęcił kryzysowi. Zaznaczył, że w roku 2001, zaraz po wydarzeniach w Nowym Jorku, amerykańska opinia publiczna była pozytywnie nastawiona do koncepcji wojny z terroryzmem. Obecnie, po latach wykrwawiania się w Iraku i Afganistanie oraz po latach kryzysu gospodarczego, w USA odrodziła się idea izolacjonizmu. W wielu miejscach świata następuje wycofanie się Stanów Zjednoczonych. Podkreślał, że nie ma wśród Amerykanów ochoty na kolejną wojnę, tym razem w Syrii. Nie wspomniał jednak, że USA w ewentualnym włączeniu się do tego konfliktu, stanęłoby po stronie islamskich rebeliantów, którzy wywodzą się z Al-Kaidy bądź z nią współpracują, czyli z tej samej organizacji terrorystycznej, którą w innych miejscach świata Stany Zjednoczone zwalczają. Jasno oznajmił, że w sytuacji, gdy Polska byłaby zagrożona militarnie, Ameryka nie pomogłaby nam w żaden sposób, ponieważ Polska nie leży w interesie Stanów. To kolejny dowód na to, że Polska dla zachodu jest sojusznikiem tylko wtedy, kiedy zachód ma w tym interes.

Dużo także miejsca poświęcił budzącej się od kilkunastu lat potędze - Chinom. Uznał jednak za mit twierdzenie, że Chiny zastąpią Stany Zjednoczone na pozycji lidera światowego. Nawiązał do początku lat 90-tych, kiedy Amerykanie podobne obawy żywili w stosunku do Japonii. Uznał i Japonię i Chiny za potęgi, ale jedynie w regionie Azjatyckim. Podkreślał jednak to, że Chiny rozpoczynają swoje interesy między innymi w Afryce czy Białorusi oraz, że kontrolują najważniejsze gospodarczo punkty na świecie, poza Gibraltarem, przez co Chiny trzymają USA w pewien sposób za gardło. Mówił o obawach wielu osób, że Chińczycy "wszystko wykupią". Nawiązał do tego, co na podobne argumenty odpowiedział parę lat temu polskim narodowcom - "w razie czego wszystko można znacjonalizować, a wybudowanych dróg i autostrad za chińskie pieniądze nikt na plecach nie wyniesie". Dawał przykłady narodów i krajów, które to rozumieją i nie boją prowadzić się interesów z Chinami, w których wierzą na obrócenie spraw na swoją korzyść w przyszłości. Mówił także o rodzącym się konflikcie na linii Chiny-Japonia oraz o odradzającej się w Japonii skłonności do rozbudowy swojej militarnej potęgi, co spowodowane jest wycofywaniem się USA z tamtego regionu. Zaznaczał, że przy ograniczeniu obecności Stanów Zjednoczonych w świecie pojawi się wiele większych bądź mniejszych konfliktów pomiędzy państwami, które starać będą się wybić na pozycje mocarstwowe.

Mówił także na temat Rosji, która powraca z kolei do swoich idei imperialistycznych. Powodów tego jest oczywiście kilka, a poza wycofywaniem się USA z Europy jest to także strach przed wymieraniem Rosji, gdyż podobnie jak w wielu innych państwach europejskich jest coraz mniej urodzeń, a Rosjanki wolą wiązać się z coraz liczniejszymi w tym kraju muzułmanami. Profesor Chodakiewicz w jasny sposób nakreślił taktykę Rosji, która przy wycofaniu się Stanów od razu "wejdzie" do krajów nadbałtyckich, a zachodni świat nie ruszy nawet w tej sprawie palcem, ponieważ Estonia, Litwa czy Polska dla Stanów Zjednoczonych nie są w rzeczywistości równorzędnymi partnerami, a słabe narody i państwa nie mają żadnego wpływu na geopolitykę i są jedynie kartami przetargowymi w interesach i konfliktach pomiędzy mocarstwami. Już teraz Rosja zwiększa swoją kontrolę nad krajami nadbałtyckimi. Nawet słaba Rosja jest w stanie zniszczyć dobrze wyposażonego i niby wspieranego przez zachód przeciwnika, gdzie profesor posłużył się przykładem Gruzji. Podkreślał, co szczególnie ważne, że NATO bez wojsk amerykańskich to farsa. Kraje Europy zachodniej nie są przystosowane do działania militarnego na szeroką skalę przy braku zaangażowania się Stanów Zjednoczonych, a Stany Zjednoczone w sprawach Europy wschodniej angażować się nie mają zamiaru, ponieważ ich wzrok zwrócony jest na Bliski Wschód. To kolejny dowód na to, że obecność Polski w NATO jest nam zupełnie niepotrzebna.

Następną kwestią były rzecz jasna Niemcy. Bez politycznej poprawności stwierdził, że Unią Europejską rządzą nasi zachodni sąsiedzi i dostrzega to spora część europejskich polityków. Posłużył się tutaj przykładami głosów w Wielkiej Brytanii, gdzie wielu ludzi zastanawia się po co ich ojcowie i dziadkowie ginęli w wielkich wojnach, jeśli Niemcy i tak wygrały i to bez żadnego wystrzału. Podkreślał jednak, że Niemcy nie są jeszcze w pełni świadomi siły, jaką dysponują i potęgi, do jakiej mogliby dojść. Dużo czasu wspominał o obecnym charakterze narodowym Niemców, opowiadał także o ich kompleksie. Niemcy bowiem od dziesiątek lat uczeni są strachu przed własną wielkością i dumą narodową, w przeświadczeniu o swojej słabości. Podawał tutaj przykłady Niemców, którzy jadąc na wschód Europy przy jakimkolwiek kontakcie z autochtonami z przerażeniem oznajmiali, że "oni nie są nazistami". I tutaj właśnie pojawia się zasadnicza kwestia dotycząca Niemiec: zza zachodnią granicą Niemcy koniecznie starają się przerzucić winę za drugą wojnę światową na mityczny naród, jakim są "ci inni", "naziści" oraz na... Polaków, czego przykładem jest chociażby ostatnio emitowany w niemieckiej telewizji serial, który stał się przyczyną sporego skandalu w naszym kraju. Obecnie Niemcy są przeświadczeni o własnej krzywdzie, patrzą na siebie jak na ofiary "Hitlera", gdzie niby każdy Niemiec był przeciw niemu, działając w antyhitlerowskim ruchu oporu, który przecież w rzeczywistości był marginalnym zjawiskiem. Te zmiany w ostatnich latach są wielkim zagrożeniem dla Polski w przyszłości. Niemcy zapominają, że przez bombardowaniem Drezna wpierw ktoś bombardował Warszawę, jak dobrze ujął Marek Jan Chodakiewicz. Na obecną chwilę panuje jeszcze "przyjaźń", ale już niedługo Niemcy zdadzą sobie sprawę ze swojej siły. A Niemiec świadomy swej siły nie szanuje nikogo, co dobrze z historii wiemy.

Według profesora, Polska ma obecnie kilka opcji: nie robić nic, iść z Rosją, iść z Niemcami albo działać na własną rękę. Wydaje się to banalne, ale na którąś z tych opcji trzeba się zdecydować. Pamiętać jednak trzeba, że Rosja nikogo nie traktuje jako równorzędnego partnera, a Niemcy nie chcą psuć swoich interesów z Rosją: Polska ma siedzieć cicho, a gaz z Rosji ma do nich spokojnie wędrować. Znajdujemy się więc w sytuacji, gdzie Stany Zjednoczone się nami nie interesują, zachód Europy nie ma interesu w działaniu na rzecz Polski prowadząc interesy z Rosją, a Rosja traktuje nas jako naturalną strefę wpływów. Z sali padały głosy, że nie da się już nic zrobić i Polska skazana jest na geopolityczną porażkę. Chodakiewicz otwarcie się na te głosy irytował stwierdzając, że kluczem do zapewnienia Polsce i Polakom bezpieczeństwa i pokoju jest wiara we własną siłę, umiejętność działania, ponowne zorganizowanie narodu, duma narodowa. Otwarcie wybrał ostatnie rozwiązanie, na co bardzo pozytywnie zareagowały obecne na sali środowiska związane z Ruchem Narodowym. Kluczem do własnego bezpieczeństwa jest siła państwa. "Droga do neutralności wiedzie przez siłę". Według profesora jedną z opcji uzyskania tej siły przez Polskę jest zdobycie przez nią potężnej broni, jaką jest broń jądrowa. Otwarcie krytykował wybory polityczne Polaków, wszystkie rządy, te pokomunistyczne jak i związane mniej lub bardziej ze środowiskiem Solidarności.

Po zakończeniu głównej części spotkania profesor Marek Jan Chodakiewicz odpowiadał na pytania z sali, między innymi na temat Chin, innej budzącej się powoli potędze, jaką jest Brazylia czy też na temat Austrii. Pytania zadawali także koledzy związani z Ruchem Narodowym; Bartłomiej Ilcewicz oraz Tomasz Dorosz. Narodowcy pytali między innymi o obudzenie się patriotycznej młodzieży, Marsz Niepodległości, Ruch Narodowy, aktualność (bądź jej brak) podziału na prawicę i lewicę czy sposobu na ponowne zorganizowanie narodu. Gość chwalił Młodzież Wszechpolską czy ONR za aktywne działanie; ofensywne, a nie defensywne, jakie z kolei przejawia większość polskiej tak zwanej prawicy, jednak poddał krytyce to, że środowiska narodowe nadal wolą wykrzykiwać swoje hasła na ulicach przy okazji wieców czy marszy, gdy kluczem do zbudowania silnej młodzieży jest rozwój polegający na ciągłej nauce. W naszym odczuciu rzecz jasna jest to nie do końca sprawiedliwa ocena, gdyż organizacje budujące Ruch Narodowy mają przecież charakter ideowo-wychowawczy, każdego tygodnia odbywają się spotkania wewnątrzorganizacyjne, a w całej Polsce od miesięcy odbywają się liczne tzw. Spotkania z Ruchem Narodowym, które przyciągają setki osób. Co do aktualności podziału na prawicę i lewice stwierdził, że on istnieje, jednak jest on niezauważalny w systemie demoliberalnym, gdzie każdy polityk zbliża się do "centrum", a miejsca na "skrajności" (czyli po prostu ideowość) nie ma. I rozumiejąc to doskonale, Ruch Narodowy nie chce jedynie reform, a zlikwidowania obecnego systemu. Przykładem profesora na rzeczywisty podział na prawicę i lewicę była Hiszpania w latach 30-tych. W kwestii młodzieży uznał, że potrzeba jej silnego przywództwa, którego w jego opinii jeszcze nie ma.

Po odpowiedzi na wszystkie pytania z sali oficjalna część spotkania dobiegła końca. Wiele osób ustawiło się w kolejce, aby uzyskać podpis profesora na zakupionej na spotkaniu nowej książki Marka Jana Chodakiewicza pt. "O prawicy i lewicy". Następnie zgromadzeni rozeszli się do domów. Smuci fakt, że na tego typu spotkaniach nadal przeważają osoby starsze. Cieszy jednak inny fakt: młodzież w szeroko pojętej "prawicy" utożsamia się w wielkiej części ze środowiskami narodowymi. Idąc drogą rad gościa - musimy powrócić do słusznego hasła "Czytać, słuchać, walczyć!".

Brygada Zachodniopomorska ONR
Oddział Szczecin


Źródło: www.onr.com.pl

Komentarze

Imię/nick *
URL
Kod   
Wyślij komentarz