Start

Ataki terrorystyczne w Brukseli: Izrael znowu celuje w Europę

Przynajmniej 37 osób zostało zabitych lub poważnie rannych w skoordynowanych zamachach na międzynarodowym lotnisku i w miejskim metrze w Brukseli, jakie miały dziś miejsce [22 marca 2016r.]. Belgijskie państwowe agencje informacyjne podają, iż padły strzały i słychać było okrzyki w języku arabskim, nim zabrzmiały dwie eksplozje. Zamachy przeprowadzono 4 dni po tym, gdy Salah Abdeslam, główny ścigany za ataki w Paryżu, został aresztowany w Belgii.

 

Francuski prezydent Francois Hollande powiedział: „Terroryści zaatakowali Belgię, lecz to Europa była celem.”

Belgijski minister spraw wewnętrznych powiedział w poniedziałek, iż w jego kraj był wprowadzony najwyższy stopień zagrożenia w razie możliwych ataków odwetowych po zatrzymaniu Salaha Abdeslama. Powiedział na antenie belgijskiego radia: „Wiemy że rozbicie jednej komórki oznacza... popchniecie innych do działania. Zdajemy sobie sprawę, że tak jest i w tym przypadku.”

Jak dotąd nikt nie przypisał sobie odpowiedzialności za ataki, lecz zgodnie z tym co mówi obserwator jihadu, Nichael Horowitz, analityk bezpieczeństwa przy Levantine Group, konta serwisów społecznościowych powiązanych z bojownikami ISIS pochwaliły ataki. Także dziennik Express wskazał, że za atakami może stać ISIS.


Jednakże nie możemy obarczać winą Izraela za ataki w Brukseli bez solidnych dowodów winy. Z tego punktu widzenia, przede wszystkim, musimy myśleć jak w sądzie, gdy sędzia nim wyda werdykt, żąda niezbitych dowodów. Podczas gdy radca lub adwokat broni klienta za wszelką cenę. Czasami, pomimo że do zdarzenia doszło, nie ma bezspornych dowodów przekonujących sąd. Wątpliwości przemawiają zawsze na korzyść oskarżonego, by ten mógł zostać oczyszczony z zarzutów przez zainteresowany tym sąd. Zdarzają się przypadki, że sędzia pod wpływem wrażenia adwokata ignoruje wszelkie poszlaki. Całkowicie na przekór temu, w polityce międzynarodowej musimy szczegółowo analizować, tak aby poznać rzeczywisty podmiot, jak w przypadku tzw. podmuchu w Brukseli.

W przypadku terroryzmu, Machiavelli radził przywódcom, by ci na pozór przywdziewali maskę lwa, lecz skrycie działali jak koza. Sugerował również zagraniczne rozgrywki i wykorzystanie przerażenia do osiągnięcia swego celu. I w takim sensie, dobry przywódca musi być dobrym oportunistą i hipokrytą. Gdy rozbrzmiewa echo nauk Machiavellego, Morgenthau wskazuje, że przywódcy czasami uciekają się do działań niemoralnych: oszustw, fałszu, nawet zabójstw, byleby tylko osiągnąć swoje egoistyczne cele.

Wskazując na podwójną grę, Morgenthau, Palmer i Perkins wyrażają opinię: „Ponieważ siła stała się instrumentem ambitnego nacjonalizmu i mężów stanu, to teraz stała się narzędziem ideologii. Rzeczywista natura polityki zawsze chowa się pod ideologicznymi uzasadnieniem i racjonalizacją."


Jeśli podwójna gra prezydentów Busha (seniora) oraz George'a W. Busha niejako licencjonowała Al-Kaidę na poziom globalny, to polityka Obamy podwójnie licencjonowała Al-Kaidę oraz ISIS, jako element antyislamskiej kampanii oraz poruszyła niebo i ziemię by pogłębić programy syjonistów, izraelskich akcji nacisku i neokonserwatystów; wszystko po to, by mieć pretekst do globalnej wojny z terroryzmem. Potajemnie Obama upoważnił CIA by stworzyć ISIS. Stałe, ciche poparcie dla izraelskich okrucieństw na Palestyńczykach, milczenie nad przemytem ropy naftowej przez ISIS do krajów europejskich, które to z kolei też nie powzięły żadnych działań przeciw koncernom importującym ropę z terenów Iraku kontrolowanych przez ISIS, wsparcie CIA dla Al Kaidy (Front Al Nusra) oraz bojowników ISIS w Syrii, kontynuacja sekciarskiej przemocy i przedłużające się stacjonowanie wojsk NATO w Afganistanie, to wszystko można przytoczyć jako przykład.

Poprzez kontynuację cichej strategii jego poprzednika - okupację Afganistanu i Iraku, administracja Obamy kontynuowała różne formy bezwzględnego zastraszania i pozasądowych zabójstw niewinnych ludzi, pomagając tym samym umocnić się niedemokratycznym siłom, obalić rząd w Egipcie i Iraku oraz stworzyła szereg na wpół upadłych państw takich jak Libia, Syria, Jemen oraz torując drogę dla Al- Kaidy i bojownikom ISIS, co ugruntowało hegemonię Izraela nie tylko na Bliskim Wschodzie ale na całym świecie.

Mając to na względzie, amerykański prezydent Barack Obama, neokonserwatyści, oraz syjonistyczne lobby popierające rozmaite wojny na rzecz Wielkiego Izraela na koszt świata muzułmańskiego i lojalnych Amerykanów, musieli być nieźle sfrustrowani nieoczekiwanym rozwojem wydarzeń po 30. września 2015, kiedy to rosyjskie lotnictwo przeprowadziło udane ataki na cele ISIS w północnej Syrii i na Wzgórzach Golan okupowanych przez Izrael; ich koalicji z Iranem, Irakiem, Syria i libańskim Hezbollahem i poparciem dla prezydenta Assada; ogłoszeniem przez Departament Obrony USA rezygnacji ze szkolenia syryjskich buntowników, wycofaniem się CIA z ich popierania i po fiasku prób obalenia władzy Assada. Dowodząc współpracy Al-Kaidy i ISIS z Ameryką i Izraelem Putin w swoim oświadczeniu wyraźnie stwierdził, że syjonistyczny reżim w USA i Izraelu „pozoruje wojnę z ISIS” i zauważył, że agenci NWO i wierni szatanowi „są nadzy”, włącznie z pierwszym spotkaniem w Wiedniu, gdzie amerykański sekretarz stanu John Kerry zgodził się na utrzymanie władzy syryjskiego prezydenta, nie zaaprobował opanowania Syrii przez grupy buntowników oraz zgodził się na brak obecności Izraela na spotkaniu i przy decyzji Ameryki o wysłaniu dodatkowych 50. jednostek sił specjalnych do pomocy w likwidacji ISIS, co najlepiej obnażyło niejawne cele amerykańskiej globalnej wojny z terroryzmem.


W międzyczasie, równolegle do tego, miały miejsce również inne wydarzenia: decyzja kanadyjskiego premiera Justina Trudeau o wycofaniu kanadyjskich odrzutowców z misji przeciw ISIS prowadzonej przez USA, rezygnacja brytyjskiego premiera Davida Camerona z planów ataków z powietrza na cele ISIS w Syrii po braku uzyskania poparcia przez Partię Pracy, niechęć krajów NATO do dalszego wsparcia fałszywej globalnej wojny z terroryzmem, przyjęcie syryjskich uchodźców przez kraje europejskie, szczególnie przez Niemcy, ogłoszenie w UE bojkotu towarów produkowanych przez Izrael na Zachodnim Brzegu Jordanu, a także amerykańskie problemy wewnętrzne jak ograniczanie wolności, niepowodzenie z „Obamacare”, wyciek szczegółowych zapisów umowy TPPA (zgoda na przymykanie oka na demokratyczne prawa na korzyść międzynarodowych koncernów), krytyka Hilary Clinton po doniesieniach prasowych o sponsorowaniu kampanii wyborczej przez Wall Street. Wszystko to spotęgowało ogólne rozczarowane rządami administracji Obamy. W ślad za kampanią wyborczą, republikanie i amerykańska opinia publiczna zaczęły krytykować rządy demokratów, CIA za przedłużanie misji NATO w Afganistanie, brak sensowności dalszego prowadzenia wojen pod przykrywką globalnej wojny z terroryzmem, ogromne koszty wojny ponoszone przez USA będące przyczyną poważnego krachu finansowego, co zwiększyło rozterki przeciętnych Amerykanów.


Wszystkie te wydarzenia sfrustrowały także izraelskiego premiera Netanyahu, który sformułował nową teorię o Holocauscie, by pozyskać sympatie świata zachodniego z USA na czele, w tym szczególnie Europy, stwierdzając że: „Hitler nie chciał mordować Żydów, chciał ich tylko wysiedlić, a podczas II wojny światowej palestyński przywódca, Mufti Jerozolimy, sympatyk nazistów, Haj Amin al Husseini, przekonał Hitlera, by ten ostatecznie Żydów wymordował.”

Trzeba mieć szczególnie na uwadze to, iż 7 stycznia 2015 roku dwóch islamskich bojowników zaatakowało redakcję francuskiego pisma satyrycznego „Charlie Hebdo” w Paryżu, a 9 stycznia zabili 13 osób. Dwóch braci, Said i Chefif Kouachi podejrzani o zamach zginęli w strzelaninie z policją, podczas próby wzięcia zakładników w firmie w Dammartinen-Goele, gdzie także celowali do ludzi. Łącznie zamachowcy zabili wiec 17 osób. W związku z tym 11 stycznia 2015 w paryskiej metropolii, gdzie według szacunków żyje 1,6 mln ludzi, blisko 40 światowych przywódców, w tym izraelski premier Netanyahu, uczestniczyło w pochodzie wyrażając solidarność z redakcją pisma. Po tym wszystkim wyszły na jaw dzięki analitykom i blogerom związki pisma z Mossadem. Jak się okazało wpływowe grupy syjonistyczne postanowiły w ten sposób ukarać Francję za właściwą ocenę sytuacji Palestyńczyków i w ten sposób wywrzeć wpływ także na inne kraje UE, by te zmieniły swój stosunek do Palestyny.

Podobnie też, 22 lipca 2011 roku, w dwóch bliźniaczych atakach w Oslo, w Norwegii, zginęło 80 osób. Odpowiedzialność za ataki wziął na siebie Norweg, Anders Behring Breivik, prawicowy fundamentalista chrześcijański, przyznał potem że miał obsesje na punkcie muzułmańskiej imigracji, pozostawił też antyimigracyjny manifest, gdzie szczegółowo wyłożył, że domaga się chrześcijańskiej wojny przeciw muzułmańskiej dominacji w Europie. Uwzględniając to, Kevin Barret ujawnił 14 października 2015 roku na łamach Veterans Today: „Oficjalna wersja mówi, że Breivik działał sam... lecz ci, którzy przeżyli masakrę na wyspie Utoya, to ludzie odpowiedzialni za zniszczenie antysyjonistycznego przywództwa młodzieżówki Norweskiej Partii Pracy. Zeznawali potem że strzelców było wielu, podobnie jak w tuzinach innych fałszywych flagowych akcji terrorystycznych. Cel był taki, by ukarać Norwegię i Partie Pracy za podjęcie dwóch decyzji politycznych: brak poparcia akcji NATO w Libii i dołączenie do bojkotu Izraela.”

Jednak by przywrócić wiarygodność globalnej wojny z terroryzmem neokonserwatystom, syjonistom i Izraelowi potrzebne było wsparcie całej Europy. W tym celu przygotowano spisek, a przerażenie miały wywołać ataki w Paryżu 13 listopada 2015, a które z całą pewnością w tym celu zostały przygotowane i w których pierwszoplanową rolę odegrał Mossad. Zważając na to, aresztowanie izraelskiego pułkownika Shahaka w Iraku przyczyniło się do ujawnienia światu rewelacji o współpracy Al Kaidy i ISIS z Ameryką i Izraelem (Mossad), opiece medycznej bojowników ISIS w izraelskich szpitalach, a takich przykładów jest więcej. ISIS mający wsparcie CIA i Mossadu dostał polecenie wysłania dwóch zamachowców do Paryża.


Izrael zrealizował kilka swoich złowieszczych projektów po atakach w Paryżu i strzelaninie w San Bernardino, w Kalifornii. Po daleko idących następstwach tragedii z 11 września 2001 roku, przywódcy i politycy krajów zachodnich pod hegemonią USA, szczególnie w Europie, oraz środki masowego przekazu wprowadziły w błąd zachodnią opinie publiczną, wywołując szowinizm antymuzułmański. Propagują niebezpieczną islamofobię. W jednej lub drugiej formie muzułmanie są prześladowani w krajach Zachodu, szczególnie w Europie. Jako przykład antymuzułmańskiej polityki można przytoczyć oświadczenie brytyjskiego premiera Davida Camerona z 18 stycznia 2015, że niezamężne muzułmańskie kobiety, które w wystarczającym stopniu nie opanują znajomości języka angielskiego staną przed koniecznością deportacji. Zasugerował również, że „słaba znajomość angielskiego zwiększa podatność ludzi na propagandę takich grup jak Państwo Islamskie.”

Wcześniej Donald Trump, kandydat Partii Republikańskiej na stanowisko prezydenta USA wezwał, by zakazać muzułmanom wjazdu na terytorium USA.

25 stycznia 2016 roku organ policyjny UE, Europol, ujawnił że ISIS zakłada w Europie sieć obozów treningowych dla swoich oddziałów specjalnych, ponieważ planuje dalsze ataki na cywilów na kontynencie europejskim. Na podstawie gróźb ze strony ISIS, rządy państw UE wydały specjalne dekrety o wydalaniu imigrantów, szczególnie muzułmanów z ich własnych krajów, przy jednoczesnym zniechęcaniu syryjskich uchodźców. Próbują zażegnać kryzys także po tamtej stronie. Jednakże ukazuje to sprzeczność takiej polityki.


Po terrorystycznych atakach w Paryżu, Izrael wymusił na Ameryce uzyskanie pomocy przeciwko Rosji ze strony swych europejskich członków NATO. Jest to cześć ich ambiwalentnego podejścia. Amerykańskie siły powietrzne oraz ich sojusznicy z zachodniej koalicji wzięli na cel terrorystów z ISIS w Iraku, Syrii a także Libii.

Wszystko to było podwójna polityką Europy pod kierownictwem USA wobec ISIS, grupy terrorystycznej znacznie groźniejszej niż Al Kaida. Jej macki zaczęły się rozprzestrzeniać po całym świecie. 14 stycznia 2015 roku wielokrotne eksplozje oraz strzelanina zabiły 7 osób oraz wstrząsnęły stolicą Indonezji, Dzakartą. Do zorganizowania zamachu przyznał się ISIS. 4 października 2015 roku ubrany w strój Boko Haram bojownik ISIS również ogłasza, że ISIS odpowiada za samobójcze zamachy bombowe w Nigerii tego samego dnia. Ten sam strój widoczny jest również po zamachach w Syrii, Turcji i Iraku.

Po paryskich atakach oraz kolejnych groźbach ze strony ISIS coraz więcej europejskich przywódców zaczyna przychylać się do pozytywnego dla Palestyńczyków rozwiązania ich problemu. W związku z tym szwedzka minister spraw zagranicznych Margot Wallstrom, kilka godzin po atakach w Paryżu wydała oświadczenie następującej treści, które poruszyło Jerozolimę: „Chcąc przeciwdziałać radykalizacji, musimy powrócić do kwestii związanych z Bliskim Wschodem, gdzie Palestyńczycy widzą że są pozbawieni przyszłości: muszą albo zaakceptować beznadziejną sytuację, albo uciec się do przemocy.”


Co więcej, rozpoczęła się debata miedzy syjonistami i niesyjonistycznymi Żydami na temat opcji dualistycznego państwa izraelsko-palestyńskiego. Co więcej, większość zachodnich analityków również zaczęła wskazywać na konieczność szybkiego rozwiązania tego problemu.

Co najważniejsze, niektóre z ostatnich wydarzeń jak ujawnienie postępującej demoralizacji bojowników ISIS oraz uciekających buntowników, miały miejsce po tym, jak Rosja i jej koalicja opanowały na nowo kilka terytoriów w Iraku i Syrii, a poparty przez ONZ atak w Syrii przyczynił się do wynegocjowania nowych porozumień przy udziale Rosji i USA. Następnie prezydent Rosji po wzmocnieniu władzy Assada, niespodziewanie ogłosił wycofanie sił z Syrii. Pozytywne przyjęcie decyzji Putina przez Obamę, ONZ oraz europejskich przywódców rozdrażniło Tel Aviv. Putin wyświadczył w ten sposób przysługę ONZ, proponując plan pokojowy dla Syrii, udaremnił tym samym plan 'B' Johna Kerry'ego, który zapowiadał, że jeśli akcja zbrojna lub działania pokojowe nie powiodą się, to Syria zostanie podzielona.


Poza tym, w następstwie kampanii przed wyborami prezydenckimi zwykli Amerykanie skupiają się na problemach wewnętrznych, które są wynikiem długotrwałej wojny z terrorem. Amerykańscy patrioci otwarcie krytykują politykę wsparcia dla planów syjonistów. Biorąc to pod uwagę, Obama poprosił Turcję o wycofanie swoich sił z terenu Iraku. Niedawno sam John Kerry postawił ultimatum izraelskiemu premierowi Netanyahu, by ten zgodził się na rozwiązanie problemu palestyńskiego i stworzenie dwóch państw. W takich okolicznościach ISIS oraz Mossad ponownie wzięli na cel Europę, aranżując zamachy w Brukseli, by oddalić rozwiązanie izraelsko-palestyńskiego sporu, pogłębić problemy Syrii z ISIS - udaremnić zawieszenie ognia w Syrii, sprowokować większą wojnę miedzy Rosją i NATO pod przewodnictwem USA, nakręcając przy tym spiralę światowego konfliktu na linii chrześcijaństwa i islamu.

Sajjad Shaukat

Sajjad Shaukat pisze o wydarzeniach międzynarodowych, jest autorem książek „USA przeciw islamskim bojownikom”, „Niewidoczna równowaga sił: niebezpieczna zmiana w stosunkach międzynarodowych.”

źródło: link

Tłumaczenie: Daniel Sycha

Korekta: Bernadetta Bigoraj, Maciej Wydrych