Start

Terroryzm na pasku osi zła

Zachodnie imperia sprowokowały inwazję na Irak rzekomymi terrorystycznymi atakami z 11 września 2001r. Mało kto już daje wiarę w to, żeby samolot pasażerski mógł wbić się w ziemię tak, by nie pozostawić po sobie żadnych szczątków. Cel jednak osiągnięto. Obecnie obserwujemy kolejny etap inwazji na Bliski Wschód. Tworzy się jednostki terrorystyczne, szkoli, wyposaża, aby ich rękoma obrócić w pył Syrię i Irak. To walka o złoża, ale przede wszystkim o władzę, o podporządkowanie sobie całego regionu.


 

Dziwić może przyzwolenie świata zachodniego na takie zbrodnie. Ścinanie głów, ukrzyżowanie wielu cywili, spływająca ulicami krew. Lecz skoro byli zdolni do wymordowania własnych obywateli w ataku 11. września 2001r., to są zdolni do wszystkiego. Życie ludzkie nie ma żadnego znaczenia, gdy w grę wchodzi władza.

Oś zła tj. USA – UK – Izrael – Turcja wspólnie dążą do swego celu. Myśliwce z lotnisk w Izraelu, wielokrotnie udzielały wsparcia okrążonym terrorystom. Niszczyły ostrzeliwujące ich jednostki armii syryjskiej. Jak to możliwe w dzisiejszym świecie, gdzie informacje są szybsze niż kiedykolwiek wcześniej? To zasługa co najmniej stu lat wykupywania mediów. Powstawania potężnych koncernów medialnych, których kilka ma na własność największe tytuły prasowe, stacje telewizyjne, radiowe oraz serwisy internetowe. Już dawno podnoszono głosy, iż jedna grupa etniczna ma w rękach większość mediów. Kto ośmieli się ujawnić takie informacje? Są źródła opisujące wprost te kłamstwa i intrygi. Niestety, swym zasięgiem nie mogą konkurować z wielkimi koncernami. A ludzie są leniwi. Wygodniej posłuchać dużej stacji radiowej, zajrzeć na kolorowy, znany portal internetowy. Tyle że tam faktów nie znajdziemy.


Wszystkie atakowane państwa Bliskiego Wschodu nazywane były reżimami, które trzeba obalić – oficjalnie jak to było w Iraku; bądź skrycie, rękami terrorystów, jak obecnie w Syrii. Zawsze mowa o zagrożeniu demokracji, wolności. Dlaczego świat zachodni uznaje, że wszyscy muszą żyć w demokracji, aby być szczęśliwym, aby kraj się rozwijał? Nie potrafią zrozumieć, iż cywilizacje Bliskiego Wschodu mają w genach przeświadczenie, że jest władza absolutna, ma zawsze rację i jest gospodarzem całego kraju. Kultury takie nie są w stanie sprawnie funkcjonować w demokracjach. Tamci przywódcy, także i brutalni to prawda, lecz dbali o akceptowalny ład. Za ich panowania nie dochodzili do głosu radykalni islamiści. Tępili ich w zarodku. Gdy ich zabrakło nastała tzw. wolność, radykalizm, fanatycy opanowali te regiony, mordując wszystkich pozostałych, ewentualnie łaskawie pozwalając płacić haracze za pozostawanie wyznawcą innej wiary. To zupełnie inna kultura i nie da się zaprowadzić zachodnich schematów. Nawet gdybyśmy przyjęli, iż demokracja w istocie jest dobrem samym w sobie. Nie sposób w lichą ziemię posadzić pięknego krzewu z zupełnie innego klimatu.

Kultury te muszą rządzić się swoimi prawami, schematami władzy. Można, a nawet trzeba podpowiadać, pokazywać wzorce, lecz wybór ścieżki do dobrobytu winni sami obierać. Nie każdy musi posiadać karty bankomatowe, stołować się w McDonald's, co kadencję wybierać swego przedstawiciela do parlamentu. Sami muszą do tego dojrzeć. Tak jak ludzkość sama dojrzała do technologii. Czy zachodnie imperia tego nie rozumieją? To byłoby za proste wytłumaczenie – oni chcieli jak najlepiej, mieli dobre intencje. Nie, prawdopodobnie tak nie jest. Wiedzą doskonale, iż ta demokracja, tzw. wolność nie ma obecnie prawa bytu w tych kulturach. To pretekst, choć bardzo skuteczny i pokazujący najeźdźców w dobrym świetle. Niczym Prometeusze XXI wieku. Na swoje nieszczęście kultury te mają zasoby naturalne, a nade wszystko atrakcyjne położenie geopolityczne. Mając we władaniu Bliski Wschód można nieomal władać światem. Trzeba jeszcze wspomnieć o apetycie Syjonistów do budowy Wielkiego Izraela – od Nilu aż do Eufratu.


ISIS skutecznie destabilizuje Syrię oraz Irak, który ulega rozwarstwianiu. W nalotach oficjalnie skierowanych w terrorystów, giną cywile, niszczona jest infrastruktura. Dla potencjału militarnego zachodu, ISIS nie jest, a raczej nie powinien być wymagającym celem. Konwoje terenowych toyot jeżdżą bezkarnie po bezdrożach. Ropa transportowana przez cysterny terrorystów trafia docelowo m.in. do koncernów BP oraz Exxon.

Mamy więc organizacje terrorystyczne sterowane i wspierane przez USA-UK w Syrii i Iraku. Naturalnie nieoficjalnie. Dobrze wykorzystała to Rosja. Nie tylko niosła pomoc legalnie sprawującemu władzę prezydentowi Syrii, ratowała ludność cywilną od tych zwyrodnialców, ale pośrednio uderzyła w USA-UK. Wiedząc że to oni za nimi stoją, to ich interesy. Oficjalnie Rosja niszczyła terrorystów. Zachodnie imperia nie mogły protestować przed likwidowaniem oddziałów przez nich tworzonych – to byłoby przyznaniem się do tego. W taki sposób Syria stała się areną walk imperiów, niczym szachownica z pionkami w bezlitosnej grze. Dodatkowo Rosja pokazała, że nie pozwoli na przejęcie kolejnego regionu świata w ręce zachodnich imperiów, że również potrafi walczyć o swoje wpływy. Jeśli Zachodowi wolno, dlaczego Rosji nie? Dała wyraźny sygnał, iż ma wystarczający potencjał militarny do obrony nie tylko siebie, lecz i wpływów. ISIS, a co za tym idzie, USA-UK, odniosły straty z powodu włączenia się Rosji do konfliktu. Trudno dać jednoznaczną odpowiedź co spowodowało wycofanie się Rosji. Być może imperia przekonały Rosję, aby już odpuścili psucie im interesów np. bolesną odpowiedzią w zupełnie innym regionie. To są kalkulacje, gry wojenne, walka o władzę i wpływy. Stratedzy mocarstw wybiegają daleko w przyszłość analizując wszystkie możliwe sytuacje. To, co dla nas może wydawać się posunięciem niezrozumiałym, dla tych państw jest dobrze zaplanowanym krokiem ku swym obranym celom.

W ostatnich wyborach partia Baas prezydenta Asada odniosła zwycięstwo. Jeszcze zanim ogłoszono wyniki wyborów, Zachód oraz ONZ postanowiły ich nie uznać, przewidując sukces obecnego prezydenta. To otwarta droga do dalszych prób przeprowadzania zamachu stanu i destabilizacji Syrii rękami terrorystów, wspieranych przez zachodnią „oś zła”. Można więc przyjmować, iż nie spoczną dopóki siłą nie obalą legalnie sprawującego władzę prezydenta. Cierpieć będą na tym cywile.

Zastanówmy się nad możliwymi scenariuszami następstw tej barbarzyńskiej polityki zachodniej. Nie tylko będą dalej napływać do Europy fale nielegalnych imigrantów, nie tylko będą bezkarni, lecz oddolnie formowane przez buntujące się społeczeństwa grupy „strażników” naszej cywilizacji, będą a raczej już są, uznawane za prawicowe ugrupowania wywrotowe. Będą aresztowania tych, którzy zbyt głośno i aktywnie sprzeciwiają się przyjmowaniu nielegalnych imigrantów. W Paryżu po zamachach prawicowa grupa ludzi, pikietująca pokojowo przeciwko imigrantom, została otoczona przez innych mieszkańców. Do akcji wkroczyła policja aresztując pikietujących. To tylko jeden z wielu jaskrawych przykładów jak mocno wżarł się rak lewicowy w zachodnią Europę. Zdrowe tkanki społeczeństw będą tłamszone i więzione. Niczym przeciwciała wyruszające do walki z najeźdźcą atakującym organizm. Gdy ich zabraknie, nie ma już nadziei. Ciągłe ataki terrorystyczne w Europie, na które jesteśmy skazani są tylko kwestią czasu. W Wielkiej Brytanii wydano olbrzymie sumy na imponujących rozmiarów poligon doświadczalny imitujący wybuchy w metrze – wiele rozbitych, zniszczonych wagonów, tylko poszkodowani są podstawieni. Ćwiczenia dla koordynacji służb na gotowość zamachów w londyńskim metrze.

Państwa UE uznają, iż ataki terrorystyczne mają charakter i zakres międzynarodowy toteż nie sposób, aby państwa na własną rękę starały się im przeciwdziałać, lecz należy to robić w sposób skoordynowany, odgórnie poprzez UE. Przyjęte rezolucje dające szerokie uprawnienia agendom międzynarodowym tego molocha, naturalnie z szumnymi celami walki z terroryzmem, uznają iż dla bezpieczeństwa obywateli konieczne są, być może „tymczasowe”, ograniczenia w naszych prawach. W USA od co najmniej dekady testowane są, jeśli nawet nie wcielone w życie, systemy monitoringu miejskiego, rozpoznające po wyglądzie daną osobę, kojarząc z konkretnych personaliów. System jest na tyle zaawansowany, iż wg autorów, po zachowaniu, mimice itp. a łącząc to wszystko z przeszłością danej osoby, ocenia ryzyko popełnienia przestępstwa, zanim faktycznie się dokona, lub jeśli w ogóle. To może być uznane za remedium do walki z terrorem. Społeczeństwa w imię bezpieczeństwa będą zgadzały się na kolejne kamery, śledzenia nas samych z nadzieją, iż przede wszystkim śledzą terrorystów. Będziemy niczym barany powoli spychani do zagrody z kratami, głusi, ślepi, bo tylko tam rzekomo będziemy bezpieczni. A kontakt ze światem przecież będą zapewniać nam nasi panowie. Oni zdecydują, co jest bezpieczne dla nas. A my rażeni sztucznie dawkowanym strachem, jeszcze im podziękujemy za to.

To co kiedyś było fikcją na ekranach kin, dziś jest rzeczywistością. Uzbrojone drony, trwające już próby nad autonomicznymi ich mniejszymi odpowiednikami, wypuszczanymi nad celem z samolotu-matki niczym stado szerszeni, żołnierze z implantami oraz egzoszkieletem podwyższającym skuteczność na polu bitwy, zakazane książki palone na stosach a skrzętnie chowane w domach, cenzura i poprawność polityczna kierująca naszym życiem. Daleka przyszłość nie wygląda różowo. A Syria, Irak... to tylko kolejny krok do ich celów.

Maciej Wydrych