Start

Wieści z Kijowa: Lubański na celowniku SBU!

Jeszcze nie ucichło echo zabójczych strzałów killerów ukraińskich służb specjalnych wymierzonych w głowę i serce kijowskiego publicysty opozycyjnego Olesia Buziny, a już w tym samym Kijowie ukraińskie służby specjalne zaczęły inwigilować moją skromną osobę. Wydruki zdjęć mojej twarzy rozdano dozorcom mojego domu przy ulicy Wasilenko 23"A".


To nie może być inicjatywą dozorców pochodzenia wiejskiego, którzy chyba nie posługują się komputerem. Z tymi dozorcami nie mam żadnych kontaktów. Dlatego nie było u tych chłopów okazji, aby zrobić moje zdjęcie.


Dlatego dochodzę do wniosku, iż jestem inwigilowany przez ukraińskie służby specjalne, których metody znam doskonale, bo byłem już inwigilowany przez kijowskie KGB w ZSRR, a potem w Kijowie za rządów prezydenta Kuczmy przez SBU niepodległej Ukrainy, gdy zacząłem publikować w warszawskim "Naszym Dzienniku" krytyczne artykuły, dotyczące władzy oligarchiczno-kryminalnego reżimu Kuczmy i Azarowa.


Tylko wtedy śledziły mnie funkcjonariusz SBU. Teraz reżim kijowski Poroszenki i Jaceniuka posługuje się dozorcami, jak to czyniła Ochranka imperium rosyjskiego i NKWD z okresu stalinowskiego. Wiem, iż ci panowie ze służb specjalnych Ukrainy pod szefostwem Walentyna Nalewajczenki są zdolne na wszystko i nawet na moje fizyczne usunięcie pod maską banderyzmu ukraińskiego, z którym się walczę jako dziennikarz od lat.


Ale wszystko jedno moja likwidacja będzie sprawą rąk oprawców zawodowych SBU lub jej tajnych agentów. Podobny list wysyłam także do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Warszawie i szeregu wpływowych osób w Polsce. Będę w tej sprawie telefonował do polskich placówek dyplomatycznych w Kijowie.


Eugeniusz Lubański (Kijów)