Start

Hudziec: Polska “C”.

Pierwsza mapa przedstawia zoobrazowane wynikiwyborów parlamentarnych z 2011 roku. Widzimy na niej, że większość wyborców zagłosowała na PiS w terenach umównie mówiąc na wschód od Wisły. Tzw Polska wschodnia, a więc zgodnie z panującą retoryką Polska konserwatywna, katolicka, a negatywnie mówiąc zaściankowa.


Także Polska biedniejsza, rolnicza. Natomiast Platforma Obywatelska zdobywała większość na zachód od umownej linii. I tutaj następuje polaryzacja dwóch stanowisk, otóż głosujący na PO to mieszkańcy Polski nowoczesnej, liberalnej, pozytywnie mówiąc postępowej.


640px-Polish_Sejm_election_results_2011


Druga mapka jest zilustrowaniem tego jak głosowaliśmy w tegorocznych wyborach prezydenckich. Na czerwono: jeszcze prezydent Komorowski, na niebiesko: wkrótce prezydent Duda. Z serwisów informacyjnych dowiadujemy się, że na kandydata Prawa i Sprawiedliwości głosowali w większosci ludzie pomiędzy 18-29, 40-49, oraz starsi


53e11d393c95e4ba9f9a4eb8f89df5c1


Ponadto na Dudę głosowało więcej mężczyzn, oraz w większosci osoby z wykształceniem podstawowym i zawodowym. Analogicznie na kandydata Komorowskiego głosowały głównie kobiety, osoby pomiędzy 30, a 40 rokiem zycia, oraz mający średnie i wyższe wykształcenie. Są to oczywiście sondaże, ponieważ o ile wiek wyborców można określić ze spisów osób uprawnionych, o tyle danych o wykształceniu się nie udziela przy urnach.

komorowski-duda-05032015-122934


Poniższa grafika to nałożone na siebie obie mapy. Pomimo tego, że w I turze około 20 % zdobył jeszcze Paweł Kukiz i nie można odrzucić koncepcji, że jego wyborcy nastawieni sceptycznie względem obecnego systemu, nie przesądzili o klęsce Komorowskiego. Z mapy wynika, że społeczeństwo jest spolaryzowane na lini Wisły. Zachód wspiera PO, a wschód PiS. Na pewno? Za wyjątkiem województwa podkarpackiego, gdzie Duda zdobył 71% głosów, róznice pomiędzy kandydatami były niewielkie, sięgające kilku procent. Do tego należy dodać, ze frekwencja oscylująca (za wyjątkiem Mazowsza) poniżej 60% nie pozostawia złudzeń, że obecnego prezydenta wybrała w przybliżeniu 1/4 wyborców, jak w tej sytuacji wygląda demokracja ze sloganem “decyduje większość”, kiedy to połowa uprawnionych zwyczajnie głosować nie zamierza?


11263823_692238714237531_1469937798_n


Istotne jest jednak, że od 2007 roku lansuje się projekt Polski podzielonej. Otóż przedstawia się polską scene polityczną na podzieloną pomiędzy Platformę Obywatelską, a Prawo i Sprawiedliwość. Poza nimi istnieje tylko plankton, ewentualnie radykalna opozycja krzykaczy. Z politycznego rynku zostały juz prawie wyeliminowane Polskie Stronnictwo Ludowe, oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej. Ugrupowania dotychczas będące nieodłącznym elementem krajobrazu parlamentarnego. Eliminacji uległy nie partie rządzące/główne opozycyjne, lecz będące dodatkiem do koalicji. Podobny los już kiedyś spotkał Samoobronę RP, oraz Ligę Polskich Rodzin. Partie antysystemowe, takie jak Ruch Narodowy, Kongres Nowej Prawicy ( i partie wywodzące się z tego samego ruchu), oraz Zmiana są gdzieś w granicach błędu statytycznego, natomiast na stanowisko “trzeciego” wyrasta jeszcze nie istniejąca formacja polityczna Pawła Kukiza, którą tutaj nazwięemy roboczo Ruchem Oburzonych. Ponadto gdzieś w sondażach eksperymentowano z badaniem poparcia dla formacji Leszka Balcerowicza. Zastanawiające jak respondenci ustosunkowali się do formacji nieistniejącej i bez sformułowanego programu, czy też wizji/haseł.


Naczelnym postulatem Pawła Kukiza nie są jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW). Naczelnym postulatem Pawła Kukiza jest całkowite przemodelowanie sceny politycznej, życia politycznego,oraz likwidacja systemu magdalenkowego. JOW-y mają w zamierzeniu zlikwidować partiokrację dając możliwość wybierania konkretnych kandydatów, a nie list. Przykład brytyjskiego UKiP-u pokazuje jednak, że to tak nie działa. JOW-y prowadza do tego, że scena polityczna się betonuje preferując główne ugrupowania. Co to oznacza w przypadku Polski? Spójrzmy raz jeszcze na mapę. Od lat lansuje się podział na A i B, plus C na które nie warto głosować, które nie ma szans,które jest tylko polityczną egzotyką. Tymczasem te C potrafi spontanicznie gromadzić na ulicach tysiące ludzi, potrafi maszerować konsekwentnie poza medialnymi udogodnieniami i ani o centymetr nie schodząc z obranej drogi. To C jest owszem podzielone politycznie, często kłócące się tam, gdzie mogłoby się porozumieć, często ambicje jednostek biorą górę, ale…jednak C gromadzi coraz więcej ludzi, a w swych hasłach już nie tyle co przemeblowania układu magdalenkowego, ale jego wypalenia żelazem, czy pozamykania w więzieniach zdobywa coraz większa popularność ludzi dotychczas patrzących na politykę z odrazą. Są to emocje, które się rozpalają, by znowu przygasać, jednak jeden ich płomień moze wywołać nieprzewidziane skutki.


4


Nieprzewidziane?

untitled


Narastanie antysystemowych emocji nie może uciec uwadze i rządzących i obywateli. Gdyby nieustannie wygrywały partie rządzące to w którymś momencie ludzie mogli by uznać, że są oszukiwani. Zaczeli by rozmawiać z sąsiadami i pomyśleli by: “jak to jest, że większość moich znajomych jest przeciwko głównym partiom, a one są wciąż u władzy?”, Dlatego Kukiz zdobył 20% głosów w tych wyborach. Jako przedstawiciel najmniej radykalnej i najmniej ideowej realnej opozycji mógł stać się ilustracją niezadowolonych ludzi.I moze rząd/gabinet cieni powiedzieć, że ta jedna piąta jest niezadowolona, ale radykalne ruchy sa daleko poza parlamentem, a wybrac trzeba pomiędzy jedną z dwóch partii. Poza tym Duda sprezentował to co najważniejsze, JOW-y. Propozycja wyszła “od społeczeństwa”, nieważne, ze naród nie chciał podwyższania podatków, podatków dochodowych i podobnych, podwyższenia wieku emerytalnego i długo tak wymieniać. Naród żąda jednomandatowych okręgów wyborczych i rząd w odpowiednim momencie spełni wolę ludu, bo przecież od tego jest.


I okaże się, ze przy każdych wyborach walka będzie trwała pomiędzy dwoma partiami,moze czasami któraś zmieni nazwę, aby powiało świeżością. Natomiast, żeby cokolwiek uległo zmianie to środowiska opozycyjne będą musiały albo zdobyć “200%” głosów, albo wyjść na ulicę śladami Majdanu. Tylko o ile ukraińskie zamieszki były “praworządne” o tyle już PO podpisało dokument, uprawniający państwa Unii do interwencji.


I jeszcze drobna refleksja. Sondaże do I tury promowały bezpardonowo Komorowskiego. Po niej nagle pojawiły się wyrównane przewidywania. Te prognozy podawały jak poniżej:


CBOS (20 maja) – Andrzej Duda 52%, Bronisław Komorowski 48%
Millward Brown (22 maja) – Andrzej Duda 50,3%, Bronisław Komorowski 49,7%
(PKW – Andrzej Duda 51,55%, Bronisław Komorowski 48,45%) .


Wyrównana walka, zważywszy, że zaraz po pierwszym starciu o fotel prezydencki, media solidarnie dokonały pełnego obrotu i zaczeły atakować dotychczasowego jeszcze prezydenta.


Prognozy o tyle zaskakujące, że zgodnie z oficjalnym komunikatem PKW Komorowski zdobył 48,45 proc. poparcia, natomiast Andrzej Duda 51,55 proc. wszystkich głosów.


Dawid Hudziec (Donieck)