Start

Lubański: Jeszcze jestem i trwam.

Wszystko przemija. Pozostaje tylko wieczność. Mnie jest teraz dobrze na ziemi polskiej. Tu nie czuję się zagrożony, bo odczuwam tu melodię miłości, którą mi nuci Anioł Stróż. Mimo biegu czasu jestem tu w domu. Pod gołym niebem patrzę w głąb sadu, kwitnącego w maju, gdy się urodziłem.


Jestem zakochany w wiosnę. Moje urodziny przypadają na koniec maja. To miesiąc Maryi i Poezji. Dziś czytam w Maćkowicach poezję Ryszarda Krynickiego "Akt urodzenia":


"urodzonemu w transporcie/ przypadło mi miejsce śmierci/ kult jednostki/ miar/ i wag/ jednostki wojskowej/ paraliż postępowy/ postęp paraliżujący/ codziennie słucham/ ostatnich wiadomości/ żyję/ na miejscu śmierci".


Jeszcze jestem i trwam. Moje serce mnie jeszcze ogrzewa miłością. Na miejscu śmierci rośnie drzewo poezji, które schnie bez deszczu. Czy to moje odbicie w lustrze patrzy z oddali wieków. Próbuję wciąż uczyć się sztuki życia na wyspie utraconej wiary w człowieka.


A Bóg czuwa nade mną, abym nie przespał godzinę wniebowzięcia.


Eugeniusz Lubański (Kijów)