Start

Lubański: Nie spieszy mi się na Ukrainę.

Zbliża się jubileuszowa rocznica mojej starości. Zdecydowaliśmy z żoną, iż będziemy obchodzić moje urodziny w Polsce, w Maćkowicach. Już zamówiłem u naszego oazowego opiekuna księdza proboszcza Adama Mszę dziękczynną za wielu lat życia.


Bo tylko dzięki Bogu jeszcze żyję na tym świecie. Mimo tego, iż mam wiązankę chorób, ale nadal żyję i jestem wdzięczny Bogu za ten piękny świat, którym Pan mnie obdarowuje na tym świecie, w którym nie bacząc na potęgę zła - zwycięża dobro i miłość.


Tu w polskich Maćkowicach jestem pełny zaufania do Jezusa. Wierzę, iż nad Sanem i Wisłą zapanuje kiedyś Jezus Król i Polacy zostaną narodem, który uzdrowi Europę od ideologii gender, która niesie zniszczenie podstaw życia w formie uświęconej przez Boga miłości mężczyzny i kobiety.


Bóg nas stworzył na swój obraz i podobieństwo. Dlatego bądźmy szczęśliwi w piękności Twórcy, a nie w gównie diabelstwa zdegradowanych postępowców w sumie niczym się nie różniących od czerwonych diabłów bolszewizmu. Chcę spędzić jeszcze parę dna nad Sanem w zdrowym klimacie polskiej wsi oazowej.


Mi się nie śpieszy na Ukrainę, która popełnia samobójstwo pod oklaski UE i USA. Polska na razie jest jeszcze zdrowym krajem, nie bacząc na to, iż w Warszawie rządzi mafia PO. Dlatego witam każdy dzień spędzony w mojej Ojczyźnie.


Eugeniusz Lubański (Kijów)