Start OWP Kraków: OWP Dzielnica Śląska i Ruch Christus Rex na marszu w obronie rodziny.

Kraków: OWP Dzielnica Śląska i Ruch Christus Rex na marszu w obronie rodziny.

W związku z marszem środowisk homoseksualnych w Krakowie dnia 16 maja 2015r. organizacje narodowe, jak co roku, zorganizowały manifestację w obronie normalnej rodziny. Jak podkreślili w organizatorzy, broniliśmy „normalnej”, a nie „tradycyjnej”rodziny, ponieważ ta składająca się z mamy i taty jest tak samo„na czasie” jak związki dewiantów.


 

Przybyło około 50 – 70 osób. Osoby uczestniczące rokrocznie w takich marszach przekonywały nas, iż to mniej w porównaniu do lat ubiegłych. Ciężko zarzucić słabą mobilizację samym organizatorom, ponieważ każde z tych środowisk wystawiło po kilka – kilkanaście osób. W naszej ocenie winę za to ponoszą waśnie między narodowcami w samym Krakowie. Jest to sytuacja godna pożałowania, szczególnie iż konflikty są na tyle mocne, że nawet wspólna sprawa nie potrafi zjednoczyć tych działaczy.


Osoby mijające marsz w większości odnosiły się do niego z obojętnością. Spotkaliśmy się kilkukrotnie z wyrazami sympatii, szczególnie ze strony ludzi, którzy zebrali się na początku pochodu, by obserwować jego przebieg. Wtedy mogliśmy liczyć na oklaski i uśmiechy. Zdarzała się także krytyka. Pewna starsza pani stwierdziła, że "mamy nieźle porąbane w głowach". Odwzajemniliśmy się uśmiechami politowania. Po zwróceniu jej uwagi przez Policję, aby nie prowokowała uczestników marszu, szybko odeszła w swoją stronę.


Inna niż dawniej była także atmosfera. Niestety, Policja uniemożliwiła nam zbliżenie się do marszu homoseksualistów na tyle blisko, byśmy byli w stanie ich zobaczyć, choćby z daleka – nie to, abyśmy byli ciekawi...


Można było odnieść wrażenie, iż Policja nieco bawi się marszem narodowców, co jakiś czas zawracając go i naprowadzając w inne miejsce. Wszystko to zaowocowało dużym zniecierpliwieniem, irytacją i zmęczeniem obrońców rodziny. Każdy miał nadzieję znaleźć okazję, by wypowiedzieć swoje stanowisko do zwolenników tzw. „tolerancji”. My także ulegliśmy zniechęceniu, ponieważ tuż po zawróceniu manifestacji spod Kościoła Mariackiego odeszliśmy w swoją stronę. Byliśmy zmęczeni bezowocnym czekaniem przez półtora godziny na zobaczenie choć jednej tęczowej flagi. Wyszło nam to na dobre, ponieważ po przejściu na drugą stronę rynku w Krakowie ujrzeliśmy ich pochód. Nie zbliżaliśmy się jednak, gdyż woleliśmy nie psuć sobie apetytu na posiłek, aniżeli wdawać się w jałowe dyskusje z najróżniejszymi waginosceptykami.


Podczas samego marszu skandowano hasła w obronie normalnej rodziny (słynne „chłopak i dziewczyna…”), antykomunistyczne i przeciwko propagandzie homoseksualnej („tu jest Polska, nie Bruksela, tu się zboczeń nie popiera”). Nie zabrakło także wątków antyunijnych, krytykowany był też obóz władzy i urzędujący kandydat na prezydenta. Przyłączyliśmy się do większości haseł z ochotą, choć nie brakowało i takich, co do których mieliśmy wątpliwości. Nie podobało nam się także obelżywe odnoszenie się do stróżów prawa.


Tym razem potrzebowaliśmy jechać dwoma samochodami ze Śląska do Krakowa. Po raz kolejny możemy to uznać za sukces. Mamy nadzieję, iż nasz przykład będzie mobilizował osoby o poglądach patriotycznych i narodowych do przyłączania się do nas. Razem możemy więcej!


Piotr Beczała



Źródło: www.owp.pl

Komentarze

Imię/nick *
URL
Kod   
Wyślij komentarz