Start

Hudziec: Poroszenko w Bykowni.

W dniu wczorajszym ukraiński prezydent Petro Poroszenko złożył hołd ofiarom represji politycznych pochowanym w Bykowni pod Kijowem i ukląkł przed kwaterą polskich więźniów zamordowanych przez NKWD w 1940 roku.


– Przychodzimy dziś na tę bykowniańską ziemię, by pokłonić się prochom naszych niewinnie zabitych przodków i modląc się o ich dusze przysięgamy żywym, że nigdy już nie dopuścimy do nowego, czerwonego, czy brunatnego ludobójstwa – mówił Poroszenko. (LINK)


Tym sposobem ukraiński prezydent pierwszy raz  wspomniał o losie Polaków pomordowanych na Ukrainie i w przedwojennej Polsce. Jednak “pokłon” polityka jest tylko wycelowany na złagodzenie sytuacji,kiedy przez Polskę przelewają się fale oburzenia na politykę gloryfikacji morderców z UPA. Kiedy nawet kandydat na urząd prezydenta wywodzący się z najbardziej proukraińskiej partii mówi o potępieniu zbrodni UPA, to w kijowskiej władzy pojawiła się idea, aby potępić zbrodnie także na Polakach, a w ten sposób dać mediom w Polsce powód do ugłaskania oburzonych.


Tymczasem ukraiński prezydent lekką ręką słusznie potępia zbrodnie dwóch totalitaryzmów,jednak próżno szukać jakiejkolwiek reflekcji nad makabryczną zbrodnią jaką jest rzeż 200 tysięcy ludzi w Polsce, jakiej się dopuściły ukraińskie formacje (?) podczas II Wojny Światowej. Chyba, że refleksją nazwiemy ogłoszenie Szuchewycza i Banderę za bohaterów Ukrainy.


W powyższym kontekście, kiedy kijowska władza jawnie oddaje hołd i skrajnie szowinistycznym ugrupowaniom i nazistowskim formacjom, wydaję się bezczelną kpiną stwierdzenie, że Poroszenki, że “nigdy już nie dopuścimy do nowego, czerwonego, czy brunatnego ludobójstwa”.


Właśnie do tego starają się nie dopuścić wojska powstańcze stawiające opór na dawnej południowo-wschodniej Ukrainie.


Dawid Hudziec (Donieck)