Start

Lubański: Szedł bez strachu, pochodził z kozackiego rodu!

Jakoś bardzo smutno mi w dniu pogrzebu człowieka prawdy i honoru Ukrainy publicysty Olesia Buziny. Pochodził z kozackiego rodu i nie potrafił tchórzliwie kłamać, jak to robią miliony niewolników mafii oligarchicznej na Ukrainie. Ten człowiek odwagi cywilnej potrafił iść do końca bez strachu wierny prawdzie.


Był przez krótki okres czasu szef redaktorem wielonakładowego dziennika ukraińskiego "Siegodnia", ale nie potrafił przysługiwać ukraińskim politykom za grube pieniądze, bo był wolnym Kozakiem w swoim sercu - dlatego dobrowolnie odszedł z kierowniczego stanowiska. Ale spadkobiercy bandytów OUN-UPA już śledzili Olesia w Kijowie.


Został wystrzałami z dwóch rąk nazistów ukraińskich zabity, gdy wychodził ze swojego skromnego mieszkania w nie bardzo prestiżowej dzielnicy stolicy Ukrainy. Teraz czytam w smutku wiersz Stanisława Grochowiaka o zakochanych w życie na śmierć:


"Dla zakochanych to samo staranie - co dla umarłych,/ Desek potrzeba zaledwie też sześć,/ Ta sama ilość przyćmionego światła./ Dla zakochanych te same zasługi - co dla umarłych,/ Pokój z miłością otoczcie bojaźnią,/ Dzieciom zabrońcie przystępu./ Dla zakochanych - posępnych w radości - te same suknie,/ Nim drzwi zatrzasną,/ Nim zasypią ziemię,/ Najcięższy brokat odpadnie z ich ciał."


Dlaczego ci najlepsi tak wcześniej odchodzą, zwłaszcza na Ukrainie, gdzie nie ma elit i nie ma honoru?


Eugeniusz Lubański (Kijów)