Start

Lubański: Sam mogę zostać zabity przez brunatną dżumę.

Całym sercem jestem po stronie prawdy w kraju, gdzie prawie nikt nie potrafi mówić prawdy. Jestem po stronie prawdy z jednej błahej przyczyny, bo nie umiem kłamać. Nie nauczyłem się kłamać za komuny ukraińskiej. Nie nauczyłem się kłamać za banderyzmu ukraińskiego. Byłem wrogiem tych pierwszych i tych drugich pod czerwono-czarnym sztandarem.


Nie umiem kłamać i nie potrafię żyć w niewoli. Trudno mi żyć w państwie, gdzie zabijają za prawdę pod oklaski zdziczałej Europy. Wiem, iż mogę być także zabity przez dżumę brunatną, która przyszła na zmianę dżumy czerwonej. Wiem, ale nie potrafię się zmienić. Całą moją nadzieję pokładam na Opatrzności Bożej. Jestem raczej poetą niż publicystą.


Powietrze przejrzyste poezji trzyma mnie przy życiu. Moje serce boli w rytmie słowa poetyckiego, które nie potrafi kłamać, bo kłamstwo, jak i przemoc nie jest szlachetne.


Czytam poezję Stanisława Barańczaka:


"Całym sercem po stronie/ własnego wnętrza; niech/ po tamtej żeber stronie/ do końca je pochłonie/ tętnic żarłoczny śmiech./ Każdym nerwem po obu/ stronach skóry; ten szew/ niech tętni w ciałach obu,/ co zmieszały ze sobą/ ślinę i pot, i krew./ Całym wzrokiem po drugiej/ stronie szyby; niech już/ w oko jedno i drugie/ wbije się ostrzem długim/ skrwawionych ulic nóż./ Całym mózgiem po stronie/ stron zapisanych; znów/ niechaj stronę po stronie/ ogarnia czarny płomień/ na stos rzuconych słów."


Smutno w żyć w kraju, gdzie życie ludzkie nic nie kosztuje, gdzie wolno zabijać w imię pomylonych i brunatnych idei wyższości człowieka zoologicznego w wyszywance nad człowiekiem prawdy i poezji.


Eugeniusz Lubański (Kijów)