Start

Wieści z Kijowa: Banderland stawia na Litwinów i Gruzinów.

Gruzini i Litwini coraz bardziej wspierają obecny reżim żydo-banderowski w Kijowie, który ogłosił kolejną reformację kraju. Gruzini i Litwini występują na drugich rolach skorumpowanych totalnie ukraińskich ministerstw. Są pełni entuzjazmu, iż im się uda, co nie udawało się Ukrainie w ciągu prawie 24 lat niepodległości.


Tylko politycy nie znający się na rzeczywistości ukraińskiej mogą być takimi optymistami. Ukraiński Żyd oligarchiczny Rabinowicz bardzo trafnie ocenił reformackie starania Gruzinów. Wcześniej za wszystkie nieudane reformy na Ukrainie winą obarczano Żydów. Teraz po nieudanych reformach Poroszenko-Jaceniuka w niepowodzeniu reform obwinią Gruzinów.


Społeczeństwo ukraińskie sceptycznie ustosunkuje się do reform za pomocą obcokrajowców. Ale oligarcha czekoladowy w roli prezydenta Poroszenko tworzy aktywnie pozory reform, które będą kosztować drożej prawdziwych reform, tworząc pod swym patronatem Międzynarodową Radę Reform na czelę z b. prezydentem Gruzji Saakaszwilim.


Do Rady zaproszono z polskiej strony nie Balcerowicza lecz wielkiego reformatora Sariusza-Wolskiego, który głośno na Majdanie w Kijowie krzyczał banderowskie "Sława Ukrainie!". A Ukraina w geście przyjaźni wysyła do Lublina konsulem generalnym banderowca ze "Swobody" - Pawluka. Skandal! A skądże. Przecież banderowcy OUN-UPA w czasie II wojny światowej mordowali okrutnie polskie dzieci, kobiety i starców z wielką "miłością chrześcijańską".


Dlatego nie ma sensu oczekiwać od establishmentu polskiego negatywnej reakcji z powodu nowego konsula, który w swoim gabinecie powiesi na ścianie portrety wielkich przyjaciół Polaków - Bandery i Szuchewycza. Bo przyjaźń ukraińsko-polska nie zna granic normalności.


Eugeniusz Lubański (Kijów)