Start

Lubański: Żarcie i seks. Cielec ze złota na stole.

Zastanawiam się dlaczego w tym życiu doczesnym zawsze zwycięża miernota. To bajki, iż dobro na każdym kroku zwycięża zło. Nie Pan Bóg tu jest na pierwszym miejscu, ale mamona, której teraz służy w większym lub mniejszym stopniu ludzkość. Wszystko ma służyć wygodzie ciała i życiu bezmyślnemu.


Nie rycerz szlachetny jest dziś wzorcem lecz Leon killer. Słońce przecież świeci dla wszystkich. Nie doszło do końca świata 21.12.2012 roku. Teraz draństwo ludzkie może dalej żyć ciałem. Nie jestem skłóconym z tym światem, tylko konstatuje, iż człowiek na tym grzesznym świecie pozostaje faktycznie niezmienny.


Żarcie i seks. Cielec ze złota na stole. U obalonego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza w pałacu pod kijowskim znaleziono bochenek chleba ze złota na stole.


A dziś rano czytam poezję polską Stanisława Barańczaka:


"Daremnie się wywyższasz o ten centymetr nad ziemią:/ i tak cię z niej zedrzemy, zgarniemy, wywieziemy/ gdzieś, gdzie nie będziesz nam dawał bielą wyniosłą i niemą/ jasno do zrozumienia, że przecież zesłało cię niebo/ na nasze ciężkie roboty, abyś nam był aniołem/ upadłym, ale stróżem; i tak cię piachem, popiołem/ sypniemy, byś nam przykładem nie świecił, w oczy nas nie kłuł;/ próżno się chcesz zasłużyć, śniegu, przebrany człowieku,/ i tak cię stratujemy, i tak zmieszamy cię z błotem,/ i tak zrównamy cię z ziemią, a nie z odległym obłokiem,/ abyś nie mógł nam wmawiać - zszarzały, zdeptany śmieć/ że ludzkie umieranie gorsze niż biała śmierć".


Wczoraj pod wieczór oglądałem po raz chyba czwarty znakomity polski film "Siekerezada" mojego ulubionego poety Edwarda Stachury. Pozostała po tym poecie pustka nie do ogarnięcia. Dziś stoję i patrzę w niebo poetów nikomu niepotrzebnych. Śnieg mnie ogarnia od ludzkiej obojętności.


Eugeniusz Lubański (Kijów)