Start

Lubański: Wielki Piątek - modlę się w intencji mojego kiedyś wielkiego Kraju.

Dziś w Wielki Piątek 2015 roku obudziłem się z Bogiem Bolejącym. Jak trudno być Bogiem w tym świecie skażonym grzechem, przemocą i obojętnością. Jak trudno być wiernym Kościoła. Zwłaszcza na wygnaniu z polskiego raju. Mój naród jest szlachetny lecz pogrąża się niekiedy w ciemnościach.

 


 

Zbyt naiwny bywa w swej wierze. Ale mimo wszystko nie mogę bez Polski. Dlatego modlę się w intencji mojego kiedyś wielkiego Kraju. Dziś rano w Kijowie niebo jest czyste, jak wtedy, gdy ukrzyżowano Syna Bożego w sposób haniebny.


Jak to wszystko można było wytrzymać. Patrzę w Niebo i szukam zbawienia. Bo w Jezusie moja nadzieja. Czytam poezję polską, aby pozostać się człowiekiem.


Wiersz ks. Jana Twardowskiego "Przychodzą same":


"Spotkania co przychodzą same/ tak poza nami że już się nie dziwisz/ że będzie dalej jak miało być wszystko/ bo Bóg był przedtem zanim szliśmy razem/ i można wracać po nitce do kłębka/ aż do rodziców co też się spotkali/ najpierwiej po raz pierwszy nic nie wiedząc o tym/ że śmierć nie będzie ważna tak jak to spotkanie/ choć mogli wtedy zabawnie wyglądać..."


Na horyzoncie życia widzę swą matkę i nuty niebiańskiego Chopina. Byłem w dzieciństwie podobny do aniołka, ale bardzo smutnego z powodu nieznanego jeszcze życia.


Eugeniusz Lubański (Kijów)