Start

Lubański: Niedziela palmowa.

Jestem wdzięczny Bogu, iż dziś rano się obudziłem w Niedzielę Palmową 29 marca 2015 roku. Jak zawsze w niedzielę wybieramy się rodzinnie do kościoła św. Aleksandra w Kijowie. Ta moja wiara katolicka zbliża mnie stale do Polski. Nie wiem kim by się stał bez tej wiary. Jeżeli błądziłem w tym życiu na obcyznie, to błądziłem po polsku.


Ale zmuszony jestem oddychać powietrzem ukraińskim, które jest dla mnie ciężkie. W trudne godziny życia potrzebuję polskiego Boga. Bo trudno jest żyć oderwanym od własnych korzeni. Dlatego mam chore serce, które potrzebuję ojczystego powietrza.


Teraz piszę te słowa w blokowisku bez twarzy w kiedyś chłopo-robotniczej dzielnicy Kijowa. Nic tu się specjalnie nie zmieniło się. Tylko przybyło nie wiadomo skąd luksusowych samochodów, które kontrastuję z nędznymi blokowiskami genseka Chruszczowa. Wieja wiatr czasu wariackiego, który się pozbył gradacji na dobro i zło.


A ja, aby się nie umrzeć za życia czytam wiersz "Hymn poranny" Stanisława Barańczaka:


"Powietrze którym wszyscy oddychamy/ Powietrze którym dusimy się wszyscy/ Choć niewidoczne lecz wszędzie obecne/ Choć przejrzyste lecz gęste jak cement/ Zmieszane z westchnień rezygnacji Z jęków/ Miłosnych Z ciężkich stękań tych co śpią/ Z pijackich śpiewów Z krzyku noworodka/ Z szeptu modlitwy Z wrzasku pobitego/ pałką Z rzężenia konających Z głośnych/ pierdnięć piosenek wojskowych chrapania/ ostatnich depesz agencyjnych syren/ fabrycznych zgrzytu tramwajów Z zapachu/ smażonych potraw spermy alkoholu..."


Ale mimo wszystko jestem wdzięczy Bogu za życie, może nie zbyt doskonałe i nawet grzeszne, ale przecież za takie życie Chrystus zawisł na krzyżu.


Eugeniusz Lubański (Kijów)