Start

Wieści z Kijowa: Cieżar wojny spoczywa na... najbiedniejszych.

Na Ukrainie po rewolucji antymafijnej na Majdanie w Kijowie afera goni aferę. Mimo tego, iż "nowa" władza Poroszenki-Jaceniuka za pomocą ministerstwa informacji próbuje zablokować artykuły dziennikarskie wykrywające machinacje mafijne gabinetu ministrów Ukrainy.


Ale prawdziwe oblicze władzy jest widoczne każdemu obywatelowi Ukrainy nie zamieszanemu w aferach. Obecne władze w kraju, aby ukryć własną nieudolność w rządzeniu krajem i chciwość, stosują mechanizmy kłamstwa, które są prymitywne, nie bacząc na to, iż prezydent Poroszenko i premier Jaceniuk biegle się posługują w kontaktach z Zachodem językiem angielskim. Ale kultura establishmentu ukraińskiego jest bardzo niska, jak i ich poprzedników mafijnych z Doniecka. Ale tamci nie znali w ogóle języków oprócz języka ludowego przekleństw.


Natomiast "nowa" władza w Kijowie mimo swego pochodzenia niezbyt przejrzystego stara się przysłużyć UE i USA, aby wejść do salonów zachodnich jako równi z równymi.


Dlatego dyplomacja króla czekolady Poroszenki atakuje stolicy zachodnie w poszukiwaniu nowych kredytów, aby się wzbogacić pod wywieszką obrony Zachodu przed najazdem agresywnego cara rosyjskiego Putina. A sam establishment kijowski tymczasem handluje za pomocą przemytu z Rosją przez Krym. Zyski od tego przemytu już sięgają miliardów USD. A ciężar wojny na Donbasie jest jest na plecach najbiedniejszych warstw Ukraińców, których teraz już nie stać na podstawowe artykuły żywnościowe.


W tej sytuacji najbardziej zamożni Ukraińcy albo zarabiają na wojnie i biedzie, a najbardziej pragmatyczni mając kasę uciekają z tego przeklętego kraju, gdzie zamiast reform odbywa się tylko rotacja mafii.


Eugeniusz Lubański (Kijów)