Start

Lubański: Zawsze byłem pozapaństwowcem.

Może tylko w okresie młodości starałem się zostać nowym i współczesnym człowiekiem, ale nie podobnym do nowego człowieka z moralnego kodeksu budowniczego komunizmu ZSRR. Byłem zawsze poza państwowcem, bo byłem w sercu polskim buntownikiem na Ukrainie.


Nigdy nie szanowałem władzy w Kijowie lub Moskwie. Bo na Ukrainie i Rosji nigdy jeszcze nie było normalnej i uczciwej władzy. To gburowskie i chamskie Bizancjum było zawsze moim wrogiem. Dlatego nie próbowałem zrobić tu karierę, bo nie można przysługiwać chamom - to zasada naszego rodu.


Lepiej umrzeć niż stać na kolanach przed władzą. Teraz w kijowskim epicentrum banderyzmu i ukrytego syjonizmu próbuję żyć wg. sumienia.


Czytam "Myśli" ks. Franciszka Błachnickiego o nowym człowieku:


"Stan ubóstwa duchowego, stan nędzy i niedoskonałości naszej natury nie wyklucza tej rzeczywistości, jaką jest nowy człowiek. Doświadczenie prawdy o sobie, ale poznawanej w obliczu Boga, w duchu wiary i w połączeniu z ufnością, sprawia, że nowy człowiek w nas może się rozwijać w jakiejś konfrontacji z tą właśnie rzeczywistością."


Ta prawda w tym przebiegłym i kłamliwym świecie bez wartości chrześcijańskich jest prawie zawsze zniekształcana. Dlatego nowy człowiek śpi w zarodku, bojąc się pojawić na ten niezupełnie boski świat.


Eugeniusz Lubański (Kijów)