Start

Prosto z Donbasu: Ogień pogranicza.

Paweł Gubarjew: Konstantynówka ukazała możliwość walki na pograniczu ATO


Częściowo zgadzam się. Jednak w Konstantynówce nie doszło do zaplanowanej akcji powstańczej, tam zagrały inne nuty. Wsparcie dla sił noworosyjskich na terenach dawnego obwodu ługańskiego i donieckiego nie jest dla nikogo tajemnicą - żalił się z tego powodu nawet Edward Moskal (mianowany przez Kijów gubernatorem Donieckiego Obwodu).


Nie są także tajemnicą regularne rajdy SBU wymierzone przeciwko “prawdziwym i prawdopodobnym” wrogom legalnej władzy. Legalnej powstałej wskutek zamachu stanu poprzedzonego walkami miejskimi,przy czym milicja i Berkut przyjeły tutaj przeważnie postawę “tych,których biją”.


Dla kontrastu: Ferguson.


W każdym bądz razie na terenach pomiędzy Donieckiem, a Sławiańskiem/Kramatorskiem narasta frustracja i opór - w końcu to te miasta jako pierwsze stawiły opór- tam rozpoczeła się walka Striełkowa.


Rosjanom na terenach administrowanych/okupowanych przez Ukrainę wystarczy tylko impulsu, który przeleje czarę goryczy i tak się stało w Konstantynówce. Jednak chociaż był to zryw żywiołowy i w pierwszym odruchu skierowany nie “za Noworosję”, a “przeciwko ATO” to nie ma żadnych szans powodzenia bez wsparcia ze strony powstańczej.


Media ukraińskie pilnie poszukują winnych tragedi i zamieszek, naturalnie winnych szukają tam gdzie ich nie ma. To nie Putin/Szojgu/Zacharczenko prowadzili BTR i to nie powstańcy przygotowali i kierowali oburzeniem mieszkańców. Gdyby tak było to w rękach ludzi zmaterializowałyby się karabiny i wyrzutnie RPG, a czołgi Noworosji ruszyłyby na północ. Tak się nie stało - póki co.


Dawid Hudziec (Donieck)