Start OWP Mucha: Pamięci Żołnierzom Wyklętym - oddział Burza.

Mucha: Pamięci Żołnierzom Wyklętym - oddział Burza.

1 marca to dzień gdzie chylimy czoła przed tymi, którzy nie złożyli broni po roku 1945 mając cichą nadzieję że sojusznicy ( którzy sprzedali PolskęStalinowi ) przybędą nam na ratunek a zwłaszcza, że będą to oddziały polskie działające na zachodzie.


Na zdjęciu: Mieczysław Wądolny ps. ‘’Mściciel’’


Nie doczekawszy się pomocy oddawali często życie, zhańbieni po śmierci i obdarci z godności. Naszym obowiązkiem jest im tą godność przywrócić odfałszowując historię.


Historia 80. osobowego oddziału podległemu Armii Polskiej w Kraju "Burza" pod dowództwem Mieczysława Wądolnego pseudonim "Mściciel" zaczyna się w powiecie wadowickim i myślenickim, sięgając okolic Krakowa jak i samego Krakowa.


Działania oddziału objęły także okolice Babic – Okleśni – Podłęża. Okolic z których pochodzę i gdzie trzeba przywrócić dobre imięludziom podziemia antykomunistycznego.


Do współczesnych czasów panuje pogląd iż Mieczysław Wądolny oraz Mieczysław Spuła byli wyłącznie pospolitymi mordercami i bandytami grasującymi w tych okolicach, żyjących z rabunku i mordów.


Przez wiele lat lansowano jako obowiązujący pogląd, iż przeciętni obywatele Polski zmęczeni wojną pragnęli spokoju i chcieli budować państwo pod wodzą Polskiej Partii Robotniczej odnosząc się pozytywnie do zachodzących przemian.


Dokumenty archiwalne tezy te obalają bezdyskusyjnie. Dobitnie świadczą o tym wyniki tzw. referendum ludowego z 30 czerwca 1946 r. gdzie komuniści nie mieli nawet 10 % poparcia. Niestety, miejsce volksdeustchów i hitlerowców zajęli członkowie aparatu komunistycznego i jego współpracownicy. Niechętni tego typu zamianie okazało się polskie podziemnie zbrojne, które nie miało zamiaru poddać się dobrowolnie następnemu reżimowi.


Oto historia pewnego oddziału "Burza" :


Celem priorytetowym dla oddziału "Burza" byli funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa i radzieckiego NKWD. Powszechnie zdawano sobie sprawę, że UB-owcy i ich zwierzchnicy –instruktorzy z NKWD – byli najważniejszym ogniwem nowego reżimu w terenie i zbrojnym ramieniem partii komunistycznej.


Nie stosowano jednak zasady odpowiedzialności zbiorowej i każdy fakt zastrzelenia funkcjonariusza musiał być umotywowany. Dlatego też osoby zidentyfikowane jako agentura sowiecka skazywana była na karę chłosty (wysokość wyroku uzależniona była z reguły od aktywności danego działacza) lub w ostateczności, karę śmierci. Równocześnie przeprowadzano jako formę zadość uczynienia społeczno-gospodarczego na rzecz walczących o niepodległość Polski konfiskatę mienia. Nieco inaczej traktowano żołnierzy ludowego Wojska Polskiego a nawet milicjantów (zwłaszcza szeregowych funkcjonariuszy MO). Jeżeli nie było wobec nich udokumentowanego zarzutu zbrodni przeciw Polakom, pozbawiano ich tylko broni i mundurów.


Jedynie w wypadkach stwierdzonej aktywnej współpracy z UB lub przynależności do PPR wykonywano karę chłosty, a bardzo rzadko karę śmierci. Ale tylko w przypadku nie zaprzestania pracy dla UB rozstrzeliwano.


Kolejnym aspektem wartym podkreślenia w badaniu dziejów konspiracji jest fakt, że żołnierze największego oddziału zbrojnego „Burza” po jego podporządkowaniu Armii Polskiej w Kraju nie tylko działali na terenie powiatu wadowickiego, ale wykonywali akcje zbrojne daleko poza jego granicami. Przykładem jest akcja ekspropriacyjna z 31 października 1946 r. na transport pieniędzy Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowej w Krakowie. W centrum stolicy województwa, pomiędzy budynkiem DOKP przy pl. Matejki a Dworcem Głównym PKP, mimo konwojowania pieniędzy przez uzbrojonych strażników Służby Ochrony Kolei żołnierze„Mściciela” zdobyli 3.400 tys. złotych. Jak wiadomo, część z tych pieniędzy przeznaczonom.in. na pomoc ludności powiatu wadowickiego współpracującej z podziemiem i represjonowanej przez UB.


Z kolei jeszcze w lipcu 1946 r. płk A. Dellman podczas inspekcji w oddziale „Burza” rozkazałpor. M. Wądolnemu zorganizowanie sieci informacyjnej APwK w woj.śląsko-dąbrowskim.


Mściciel”zadanie budowy siatki informacyjnej powierzył swojemu zastępcy, ppor. Hieronimowi Wolniakowi „Samotny”, zaś zadania wywiadowcze dla niej opracował ppor. Mieczysław Loch „Jarema”, „Lech”. W siatce, której szefem został kpt. Eugeniusz Metta vel Zawistowski„Sprytny”, działał również m.in. mjr. Józef Bednarz„Wicher”. Jedna z grup wywiadowczych tej siatki działała aż w Kłodzku na Dolnym Śląsku. Od października 1946 r. siatka śląska przygotowywała także akcję ekspropriacyjną w kopalni „Centrum”w Bytomiu. Miała się ona odbyć 1 grudnia, a wykonawcami mieli być żołnierze „Burzy” którzy specjalnie w tym celu udali się do Bytomia. Wskutek opóźnień w przepływie informacji akcja ta nie została zrealizowana. Udała się natomiast akcja rekwizycyjna towaru w jednym ze sklepów tytoniowych w Bytomiu.


Używanie żołnierzy „Burzy” do akcji w nieznanym terenie i w dużych skupiskach miejskich świadczy o traktowaniu oddziału „Burza” jako kadrowego oddziału bojowo-dywersyjnego APwK (Armia Polska w Kraju) i o dobrym przygotowaniu wojskowym i konspiracyjnym żołnierzy.


Z aktywnością bojową podziemia wiąże się sprawa dysponowania odpowiednią bronią. Na nielicznych fotografiach partyzantów ziemi wadowickiej, zwłaszcza grup I. Sikory czy M. Spuły, widać młodych ludzi uzbrojonych przysłowiowo "po zęby" w nowoczesną broń automatyczną.



Zdobywano ją w akcjach zbrojnych, ale także w wyniku różnych działań logistycznych podziemia. Marian Pióro "Sęp" wspominał np. o zdobyciu w 1946 r. informacji o poniemieckiej broni maszynowej zmagazynowanej na strychu stacji PKP w Jawiszowicach. Brońtę bez żadnych problemów zapakowano w Jawiszowicach do skrzyń z napisami "ostrożnie szkło" i przewieziono pociągiem do stacji w Zagórzu, gdzie odebrali ją partyzanci.


Do jednej z najbardziej spektakularnych akcji zbrojnego podziemia niepodległościowego w miejscowości Wadowice doszło w biały dzień, tuż po południu 1 czerwca 1945 r. w centrum Wadowic. Przeprowadzono ją bez rozlewu krwi, a przebieg akcji mógłby posłużyć do napisania scenariusza sensacyjnego filmu.


Do budynku KKO znajdującego się zaledwie o 40 m od gmachu zajmowanego przez PUBP zbliżało się czterech młodych mężczyzn. Wartownik czuwający przed budynkiem UB nie zwrócił na nich uwagi. Podobnie zdawali się ich nie dostrzegać patrolujący ulicę nieco dalej funkcjonariusz MO i dwóch kolejnych ubeków. Mężczyźni weszli do wnętrza budynku, po czym od wewnątrz zaryglowali wielkie drzwi. W sali kasowo-obsługowej wydobyli broń i sterroryzowali siedem znajdujących się tam osób, pracowników banku i klientów, po czym związali ich i zakneblowali po uprzednim ustaleniu, gdzie przechowywana jest gotówka i depozyty. A właśnie w tym dniu, jak zwykle pierwszego w każdym miesiącu, zgromadzone były w sejfach KKO środki na wypłaty dla kilku wadowickich instytucji. Zdobyte wtedy aktywa przekazane zostały do sztabu okręgu NZW a w kilka dni później przeznaczone m.in. na zakup radiostacji. Część pieniędzy przeznaczono także na pomoc rodzinom żołnierzy podziemia, którzy musieli się ukrywać i nie mogli zapewnićutrzymania swoim najbliższym.


23 IX 1945 r. oddział Mieczysława Wądolnego „Mściciela” zlikwidował referenta UB z posterunku w Babicach (pow. Chrzanów), a po kilku tygodniach dokonał rozbicia i całkowitego zniszczenia posterunku MO, także w Babicach.


W rok później także w biały dzień w Wadowicach podjęto próbę likwidacji znanego z bezwzględności i sadyzmu sekretarza Komitetu Powiatowego PPR, Władysława Pasternaka.


Ten pochodzący z Targanic przedwojenny agent Kominternu już w 1920 r. był agitatorem bolszewickim (nie zgłosił się do WP) a po klęsce Armii Czerwonej pod Warszawą zbiegł z Polski do Francji, skąd wydalony został jako agent sowiecki w 1932r.  Do zamachu doszło 7 sierpnia 1946 r. na alei prowadzącej do stacji PKP w Wadowicach. Wykonawcami byli dwaj żołnierze oddziału „Burza” Mieczysława Wądolnego „Mściciela” – Adam Zygmunt „Wicher” „Błyskawica” oraz nieustalony z nazwiska partyzant „Boruta”.


Pasternak został ciężko ranny, ale przeżył. Efektem zamachu był fakt, iż Pasternak po wyleczeniu przestał chodzić do PUBP by uczestniczyć w przesłuchaniach i torturowaniu żołnierzy podziemia. Warto przypomnieć, iż już w lipcu 1945 r. wyroki śmierci wydane zostały także na dwóch słynących z sadyzmu funkcjonariuszy PUBP, Michała Czerkiedę (Czekierdę?) oraz Mariana Góralczyka. „Ostrzeżenie” otrzymałwtedy szef PUBP, ppor. Władysław Kubka (od 1960 r. Kubicki).


W Kalwarii Zebrzydowskiej w trakcie rozbicia posterunku MO 25 lipca 1946 r. przez jedną z grup oddziału Burza” Mieczysława Wądolnego „Mściciel”, zginął sowiecki doradca (instruktor) PUBP w Wadowicach – przez PPR-owców uważany za faktycznego szefa PUBP – kpt. Mikołaja Zabłockij.


W sierpniu 1946r po zamordowaniu rodziny Zabagło z Okleśni, właściciela Młyna oraz dwóch jego córek 14-sto i 17-sto letnich za współpracę z podziemiem antykomunistycznym, oddział pod dowództwem Mieczysława Spuły ‘’Feluś’’ dokonuje akcji odwetowej i w Podłężu i zabija dwóch milicjantów.


Mieczysław Wądolny ‘’Mściciel’’ ginie 13 stycznia 1947 roku.


W nocy liczne oddziały KBW z Krakowa i Wadowic otoczyły pewien dom w Łękawicy, gdzie nocował Wądolny z kilkoma podkomendnymi. Podczas próby ucieczki z tego domu, Wądolny zostaje zastrzelony przez jednego z żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.


Po śmierci Wądolnego w styczniu 1947 roku jego działalność partyzancką kontynuuje jeden z najwybitniejszych dowódców pododdziału „Mściciela”,Mieczysław Spuła –„Feluś” ze Spytkowic.


Terenem najczęstszych działań oddziału Spuły były okolice Brzeźnicy, Wysokiej i Kalwarii oraz także w Tłuczaniu, Stanisławiu Górnym i Dolnym, Ryczowie, Półwsiu, Paszkówce, Przytkowicach, Zebrzydowicach.


W lecie 1947 roku oddział ‘’Spuły ‘’ zapuścił się do Kalwarii Zebrzydowskiej i przeprowadził w Rynku atak na sekretarza PPR Kubackiego i posterunek milicji na ulicy Krakowskiej.


Podobne działania trwają do roku 1949.


Mieczysław Spuła ginie 11 czerwca 1949 roku z rąk, cieszącego się dużym zaufaniem Spuły, Kubarka (imię nieznane), ps. „Muzykant” – będącego „na usługach Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Wraz z „Felusiem” śmierć poniósł oddany swemu dowódcy towarzysz broni, jego prawdziwy, jedyny przyjaciel, Kazimierz Kudłacik, ps.„Zenit”, pochodzący ze Skotnik. Obydwaj, Mieczysław Spuła i Kazimierz Kudłacik zostali zamordowani przez Kubarka podczas snu.


Do zbrodni doszło w lesie, zwanym „Babicak”, pod Krzemionką w Babicy. Po przewiezieniu ciał, podstępnie zamordowanych (których zgon stwierdził nieżyjący już wadowicki lekarz - Zygmunt Wisznowicer), do Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Wadowicach, za zamkniętym murem urzędu przebierano zwłoki w celu wykonania fotografii, także tych w „pozycji bojowej”, rozlepianych później w formie propagandowych plakatów, na murach i słupach ogłoszeniowych Wadowic przez pracowników operacyjnych UBP. Tu należy podkreślić, że przyjęty przez Wydział Operacyjny krakowskiego UBP który nadzorował akcję, sposób zamordowania bojowników o Wolną Polskę był tradycyjnym. Wszystkim podstawowym działaczom zbrojnego podziemia zamykano usta podczas tzw. „akcji przeciw bandytom” (np. Mieczysław Wądolny, ps. „Mściciel”, Feliks Kwarciak, ps.„Staszek”, Jan Sałapatek, ps. „Orzeł” i wielu innych).


Ówczesna władza nie chciała pozwolić na aresztowanie dowódców oddziałów zbrojnych oraz ich ”uczciwy proces” sądowy, ponieważ obawiała się, iż będą oni w stanie publicznie oczyścić się ze stawianych im zarzutów o bandytyzm i zbrodnie nie tylko przeciwko lokalnej władzy, ale także przeciwko lokalnej ludności, kiedy na forum publicznym poddadzą w wątpliwość słuszność socjalizmu i związanej z nim narzuconej „władzy ludowej”.


Historia jak wiele innych takich historii kończy się tragicznie dla Żołnierzy Wyklętych. Naszym jednak obowiązkiem jest przekazywać prawdęhistoryczną. Chwała Bohaterom !



Opr. Janusz Mucha

Dzielnica Małopolska Obozu Wielkiej Polski

Kontakt: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


źródło:

‘’ Przygotowani na najgorsze do końca wierni Polsce’’ - Michał Siwiec – Cielebon

”Walka z okupacją w latach 1939-1955 między Wisłą a Babią Górą’’- Aleksy Siemionow.


www.owp.pl

Komentarze

Imię/nick *
URL
Kod   
Wyślij komentarz