Start ONR ONR: Zamiast manifestacji tolerancjonistów manifestacja państwa policyjnego

ONR: Zamiast manifestacji tolerancjonistów manifestacja państwa policyjnego

Parada równości, która przeszła w minioną sobotę ulicami Warszawy jeszcze raz stała się okazją do promowania specyficznie pojętych „praw człowieka”, „wolności” i „tolerancji”. Nie ma potrzeby by skupiać się na głoszonych przez uczestników hasłach (przynajmniej na razie „postulatach”), ich prowokacyjnych, czy wręcz głupich zachowaniach. Można jedynie stwierdzić, że na całe szczęście spędy kochających inaczej z roku na rok przyciągają mniej uczestników, a już na pewno nie można mówić o tendencji wzrostowej.

Bandą krzykaczy, na których polityczne kokosy chcą zbijać politycy SLD albo Palikota, dużo ludzi po prostu straciło zainteresowanie. Jednocześnie należy się cieszyć, że z uśpienia budzi się (albo raczej tworzy poważne struktury) środowisko katolickich aktywistów, a na Marszach dla Życia i Rodziny można dostrzec nie tylko świeckich, choć wiele jeszcze czasu upłynie zanim hierarchowie i szeregowi kapłani Kościoła Katolickiego, ale też innych wyznań, zrozumieją, że wycofanie się ze zdecydowanego stanowiska w kwestiach społecznych oznacza kres jakiegokolwiek znaczenia tej instytucji w życiu publicznym.

Relacje świadków, filmy i zdjęcia z soboty, skłaniają jednak do innych spostrzeżeń. Oto na ulice wyszedł chyba cały warszawski garnizon policji. Nie obyło się zapewne bez posiłków z większych miast Mazowsza, a może nawet innych województw. Policjantów w rynsztunku i bez, tajniaków i sprzętu było po prostu mnóstwo. Zapłaciliśmy za to, by niewidoczni zza kordonu tolerancjoniści w liczbie ok. dwóch tysięcy przeszli cztery kilometry przez centrum miasta wulgarnie się wydzierając i kpiąc z normalności. Pamiętam jak 11 listopada usłyszeliśmy, że straty miasta po Marszu Niepodległości wyniosły bodaj 73 tys. zł. Z tym, że w tej kwocie uwzględniono koszta objazdów dla autobusów! Owszem, policji też było sporo, ale raczej proporcjonalnie do liczby uczestników (szacunkowo: 3-4 tys. do 25. tys uczestników, a nie 1-2 do 2 tys. jak w przypadku parady równości). Zapytuję więc jako obywatel III RP, czy osobom decydującym o użyciu takich środków nie szkoda publicznego grosza, tym bardziej, że czasy „niełatwe”, jak mówi Bronisław Komorowski?

Wszystko to wywołuje u mnie dwie refleksje. Po pierwsze, rządzący za wszelką cenę musieli i muszą pokazywać, że tubylczym i obcym tolerancjonistom włos z głowy spaść nie może. Może się to odbywać każdym kosztem, strat w postaci objazdów dla autobusów w tym przypadku się nie liczy. Przecież trzeba się wykazać, gdy piszą ambasadorzy Stanów Zjednoczonych i Zjednoczonego Królestwa (swoją drogą, to chyba najpocieszniejsza parodia monarchii w Europie). Na najwyższych szczeblach policji, jak widać, nikt nie ma ochoty się temu przeciwstawić i funkcjonariusze traktowani są jak popychadła reżimu. Ciekawe, który z nich, nie wolałby zostać w sobotę w domu i podziękować za 10 zł tzw. „pałkowego”, które przysługuje za obstawianie zgromadzenia publicznego. Przychodzi zamówienie polityczne, to trzeba realizować. Po drugie wreszcie, można się domyślać jak srodze zawiedzeni byli dygnitarze, gdy okazało się, że policjanci spocili się, można rzec, na marne. Oto bowiem, na manifestację nie poleciał „grad kamieni” i nie trzeba było usuwać przeciwników „tolerancji” z ul. Marszałkowskiej. Wszyscy, którzy chcieli przetestować policję przed zbliżającymi się Mistrzostwami Europy w piłce nożnej, musieli być rozczarowani. „Kibole”, którzy zazwyczaj stanowią liczny i żywiołowy element blokad nie są głupi. Nie wykazali oporu, bo jak zostało wspomniane na wstępie – parada robi się imprezą niszową. Bój należy toczyć obecnie na zupełnie innych poziomach, o czym należałoby dyskutować by wypracować odpowiednią strategię, by bronić normalności w Polsce. Ponadto, wszyscy zorientowali się, że rządzący są w stanie pod byle zarzutem zapewnić niepokornym całe Mistrzostwa (a raczej potencjalne imprezy towarzyszące) spędzone w areszcie na ul. Ciupagi. Z pewnością w trakcie EURO wydarzy się sporo ciekawych rzeczy, a wezmą w nich udział ci, którzy zostali w sobotę w domu. Tylko jak długo jeszcze jesteśmy zmuszeni płacić za parady równości i głupotę rządzących?

Michał Melon
Wiceprezes Stow. Marsz Niepodległości

Komentarze

Imię/nick *
URL
Kod   
Wyślij komentarz