Start Myśl Polska Maciej Motas: Przeciwko Rosji nawet z diabłem

Maciej Motas: Przeciwko Rosji nawet z diabłem

Ostatnie wydarzenia na Ukrainie po raz kolejny dowodzą permanentnego i głębokiego kryzysu, w jakim znajduje się polska polityka zagraniczna. Polskie władze oraz niemal cała opozycja (wypowiedzi przedstawicielu PSL i SLD  są w tym względzie umiarkowanie wstrzemięźliwe) bez żadnych zastrzeżeń zdecydowały się poprzeć pucz, z jakim bez wątpienia mamy do czynienia za naszą wschodnią granicą.



Zgodzić się wypada z prof. Bronisławem Łagowskim, który podobny model uprawiania polityki zrzuca na karb solidarnościowej metryki lwiej części współczesnych elit. Wszak Majdan to li tylko kolejna odsłona „odwiecznej” walki z Rosją i jako taka musiała zyskać polskie wsparcie. Można powiedzieć, że solidarnościowe elity walczą z Rosją wszędzie gdzie to tylko możliwe. Sojusznikiem w tej walce może być dosłownie każdy, począwszy od muzułmanina prowadzącego swoją świętą wojnę z Zachodem, za którego część uważa także i Rosję, po ideowych spadkobierców ukraińskich formacji SS.


Politykom wtórują, jak zawsze przy podobnych okazjach (vide Białoruś, Gruzja), usłużne media. W ostatnich dniach zaobserwować można było zaskakującą zgodność dotychczas wrogich sobie stacji. Jednym głosem zdają się mówić TVP, TVN, Polsat, Superstacja i TV Trwam. Szczególnie dwie ostatnie stacje wykazują się w tym względzie ponadnormatywną zjadliwością. W emitowanym 20 lutego br. w TV Trwam programie z cyklu „Polski punkt  widzenia” Małgorzata Gosiewska z ramienia PiS przekonywała, jakimi to życzliwymi i przyjaznymi dla Polaków ludźmi są demonstranci z Majdanu. Wdowa po polityku PiS, będąc ostatnio na Ukrainie, zdążyła się o tym przekonać osobiście. Na barykadach pojono ją herbatą, do akcji zaś zagrzewało poczucie braterstwa we wspólnej walce z rosyjskim imperializmem, bo o fakcie, że za wszystkim stoi „długie ramię Moskwy”, pani poseł była przekonana w pełni. Zatroskany redaktor z niepokojem pytał jedynie, czy to oznacza, że możemy się wkrótce spodziewać na Ukrainie „bratniej pomocy”? Nie inaczej wyglądały rozmowy, dywagacje i scenariusze tworzone ad hoc przez innych „znawców” problematyki wschodniej. Tu i ówdzie pobrzmiewała jednak fałszywa nuta. Nasi spece od Wschodu nie mogą się bowiem zdecydować, czy cały ten Majdan jest Rosji na rękę czy wręcz przeciwnie. Z jednej bowiem strony odwraca uwagę od igrzysk w Soczi, które wedle nich miały być „pokazówką” Putina, z drugiej zaś pojawiają się sugestie, że to igrzyska właśnie miały za zadanie „przykryć” medialnie sprawę Ukrainy.


Powyższe i podobne wywody nie mają przy tym wiele wspólnego z elementarną logiką. Ukraina wszak pod dotychczasowymi rządami Wiktora Janukowycza może nie była w pełni powolna Rosji, nie była jednak z całą pewnością jej wroga, co więc chce osiągnąć Rosja organizując rzekomo trwający kryzys? Na to i wiele innych pytań nasi „eksperci wschodni” nie odpowiadają. Całość pokrywa frazes, że to Moskwa jest odpowiedzialna za wszystko. Do porządku dziennego też medialni apostołowie demokracji, tolerancji i praw człowieka przechodzą nad faktem organizacji zbrojnego zamachu stanu na legalnie wybrane władze państwowe przez szowinistyczne bojówki, będące w istocie pogrobowcami katów tysięcy Polaków, Rosjan, Czechów, Żydów i niepopierających ich Ukraińców.


Maciej Motas


Myśl Polska, nr 9-10 (2-9.03.2014)

Komentarze

Imię/nick *
URL
Kod   
Wyślij komentarz